Można ją ukryć pod apaszką, albo wcierać w nią kremy i z dumą eksponować. Jeśli chcesz, by szyja stała się twoim atutem musisz o nią dbać, tak samo jak o twarz. Sposoby na piękna i gładką szyję zdradza dermatolog, dr Aleksandra Rymsza.

Szyja trzydziestolatki zdradza już upływ czasu, a po czterdziestce coraz wyraźniej zarysowują się na niej okalające zmarszczki, tzw. "obręcze Wenus". Dzisiaj taką szyję nazywamy też „szyją technologiczną”. Jesteśmy „look down generation”, czyli pokoleniem patrzącym w dół. Ma to związek z pochyleniem głowy podczas korzystania z telefonów czy tabletów. Inne czynniki to nadmierne opalanie, korzystanie z solarium, palenie papierosów i brak ćwiczeń fizycznych korygujących prawidłową postawę ciała. Nieuchronnie działa też upływ czasu. Skóra na szyi powoli wiotczeje, a do tego powiększa się podbródek.

Po pierwsze pielęgnacja

Należy regularnie oczyszczać szyję żelem lub płynem micelarnym i wklepywać w nią kremy (najlepiej te same, którymi smarujemy twarz). Sposób aplikacji kremu ma znaczenie. Ruchy rąk powinny być delikatne i zgodne z kierunkiem przebiegu mięśni, czyli od dołu ku górze, a na dekolcie dodatkowo na boki. Latem obowiązkowo chronimy ją filtrem UV. 

Postawa też ma znaczenie

Nasza szyja nie podda się tak łatwo upływowi czasu, jeśli codziennie będziemy pamiętać o prawidłowej postawie. Starajmy się chodzić z wyprostowanymi plecami. W połączeniu ze ściągniętymi łopatkami i lekko uniesioną brodą to najlepszy sposób na zachowanie jędrnej szyi. Taka postawa w naturalny sposób wysmukla jej linie i zapobiega powstawaniu zmarszczek poprzecznych. Unikajmy zaciskania mięśni szczęki i ściągania żuchwy do tyłu, co może się przyczynić do powstania podwójnego podbródka. Warto też spać na plecach, z głową na specjalnej poduszce, podpierającej kark.

Wygładzanie zmarszczek 

Rodzaj kuracji gabinetowej trzeba dostosować m.in. do stanu skóry. Jeżeli skóra jest wiotka i na jej powierzchni widać zmarszczki odpowiedni będzie laser frakcyjny, który odświeży skórę, wygładzi jej powierzchnię i delikatnie ją napnie. Aby wzmocnić efekt i przyspieszyć proces gojenia, warto uzupełnić kurację osoczem bogatopłytkowym. Dość trudne do usunięcia są poziome zmarszczki, tzw. „obręcze Wenus”. By je zniwelować wykorzystuje się klasyczny botoks, podawany wzdłuż zmarszczki. Toksyna botulinowa rozprostuje mięsień, na którym znajduje się zagięta skóra. Pamiętajmy jednak, że całkowicie jej nie wygładzimy, możemy jedynie spłycić szpecące bruzdy. Dobrym uzupełnieniem tego zabiegu jest mezoterapia z użyciem kwasu hialuronowego, który dodatkowo nawilży skórę i wypełni zmarszczki. 

Niwelowanie drugiego podbródka

Z wiekiem przebudowuje się kość żuchwy, która się cofa i zanika. Ponadto zanikają także mięśnie i tkanka tłuszczowa, przez co skóra wcześniej okalająca żuchwę zaczyna opadać i tworzyć nieestetycznie wyglądający drugi podbródek. Niekiedy powodem jego powstawania jest z kolei gromadzenie się w tym miejscu tkanki tłuszczowej. W zależności od przyczyn, należy pozbyć się nadmiaru skóry, albo nadmiaru tłuszczu. W tym drugim przypadku sprawdzi się liposukcja lub lipoliza iniekcyjna. Aby wzmocnić skórę można wykonać dodatkowo zabieg poprawiający jej napięcie np. radiofrekwencję mikroigłową. W przypadku wiotkiej skóry warto zastosować zabieg  Ulthera. Zabieg ten, określany jako lifting bez skalpela, wykonuje się przy pomocy urządzenia generującego fale ultradźwiękowe. Skoncentrowana energia ultradźwięków jest dostarczana głęboko pod warstwy powierzchniowe skóry. W rezultacie dochodzi do pobudzenia procesów regeneracyjnych, w tym m.in. wzmożenia produkcji włókien kolagenowych. Po zabiegu poprawia się jędrność i elastyczność skóry. Żeby osiągnąć zadowalający efekt, zazwyczaj wystarczy poddać się jednemu zabiegowi.

 

IMG 0244. 2

 

dr Aleksandra Rymsza

Dermatolog

 

Klinika Chirurgii Plastycznej Dr Szczyt

ul. Królewicza Jakuba 37

Warszawa

www.drrymsza.pl

Kurze łapki, podkrążone czy podpuchnięte oczy, to problemy, z którymi boryka się wiele kobiet. Kosmetyki mogą jedynie niwelować te defekty. Trwale zlikwidować je można tylko dzięki zabiegom gabinetowym z zakresu medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Tajniki najskuteczniejszych zabiegów zdradza dr Daria Charytonowicz, chirurg plastyczny, lekarz medycyny estetycznej z Kliniki Chirurgii Plastycznej Dr Szczyt oraz Szpitala Klinicznego im. prof. W.Orłowskiego w Warszawie

 

Dlaczego mamy podpuchnięte oczy?

Obrzęki na powiekach spowodowane są najczęściej zaburzeniami cyrkulacji limfy. W odróżnieniu od krwi, limfa płynie powoli. Jej zastoje spowodowane są nieodpowiednią dietą (jemy za dużo słonych i ostrych potraw), zmęczeniem i stresem. Wszystko to sprawia, że produkty przemiany materii nie są odprowadzane do naczyń chłonnych, tylko gromadzą się w tkance podskórnej. Dzieje się tak szczególnie nocą, dlatego najczęściej rano widzimy w lustrze „niechciane poduszeczki”. Opuchlizna może być wynikiem różnych schorzeń, takich jak nadczynność lub niedoczynność tarczycy, cukrzyca, a nawet zaburzenia rytmu serca czy nieprawidłowe funkcjonowanie nerek. Jeśli jednak nasze „worki pod oczami” to poduszeczka tłuszczu, która nie zmniejsza się w ciągu dnia, oznacza to, że mamy do czynienia z przepukliną tłuszczową, która się usytuowała w tym miejscu.

Rozwiązanie:

Najskuteczniejszych rozwiązaniem w przypadku opuchlizny, jest blefaroplastyka. Dzięki niej zyskujemy nowy, młodszy wygląd. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym lub w sedacji. Chirurg usuwa nadmiar skóry powiek wraz podskórnymi złogami tłuszczu (jeśli takie występują). Potem zakłada szwy na około 5-7 dni. Aby blizny pooperacyjne były jak najmniej widoczne, szew umieszcza się w załamaniu powieki górnej. Czas gojenia trwa około miesiąc. Po zagojeniu się blizn, nie mamy praktycznie żadnych śladów przebytego zabiegu chirurgicznego. Wtedy też widać pełen efekt, który utrzymuje się trwale.

 

Skąd się biorą kurze łapki?

Skóra wokół oczu jest wyjątkowo cienka i delikatna. Jej grubość wynosi średnio 0,5 mm, podczas gdy np. na policzkach ok. 2 mm. Jest też pozbawiona gruczołów łojowych, produkujących tłuszczową barierę ochronną, która broniłaby przed słońcem, wiatrem czy niskimi temperaturami. Do tego skóra powiek nieustannie jest rozciągana podczas mrużenia oczu, a to już prosta droga do zmarszczek mimicznych, czyli tzw. kurzych łapek.

Rozwiązanie

Najpopularniejszym i bardzo skutecznym zabiegiem jest zastrzyk z toksyny botulinowej, powszechnie nazywanej botoksem. Wstrzykiwany cienką igłą osłabia mięśnie odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek na okres 4-6 miesięcy. W tym czasie skóra „odpoczywa”, linie się wygładzają, a twarz odzyskuje młody wygląd. Rezultat widoczny jest po około 7 dniach i utrzymuje się od czterech do sześciu miesięcy, a wraz z kolejnymi zabiegami okres ten wydłuża się. Przeciwskazaniem są m.in. niektóre choroby neurologiczne i zaburzenia krzepnięcia krwi.

 

Jak powstają sine podkówki?

Podkrążone oczy to często skutek przemęczenia i niewyspania. Również z wiekiem skóra pod oczami staje się coraz cieńsza, co sprawia, że prześwitują przez nią naczynia krwionośne, a to z kolei wpływa na jej barwę. Podkrążeniom sprzyja również palenie papierosów, picie dużych ilości kawy, nadużywanie alkoholu i życie w stresie. Czasem skłonność do podkrążonych oczu mamy przekazaną w genach. Inna przyczyną może być też np. niedoczynność tarczycy 

Rozwiązanie

1. W wygładzeniu i rozświetleniu skóry wokół oczu pomaga mezoterapia Light Eyes. Preparat, który jest wstrzykiwany  w skórę to rodzaj koktajlu regenerującego, stanowiącego połączenie takich substancji jak: ruszczyk, jagoda, rozmaryn, witamina C czy heksapeptydy. Ten koktajl jest w stanie poradzić sobie z cieniami pod oczami. Poprawia też mikrokrążenie oraz elastyczność skóry. Efekt jest widoczny po kilku dniach. Najczęściej zaleca się od 3 do 5 zabiegów, co 10-14 dni. 

2. Podobnie jak w przypadku wiotkiej skóry najskuteczniejszym, a przy tym trwałym rozwiązaniem jest plastyka - w tym wypadku powiek dolnych.

 

 H4Z0814bb

 

Dr n. med. Daria Charytonowicz

Chirurg plastyczny, Lekarz medycyny estetycznej

Klinika Chirurgii Plastycznej Dr Szczyt

Szpital Kliniczny im. prof. W.Orłowskiego w Warszawie

 

 

Wampirzy lifting, choć brzmi groźnie to jeden bardziej naturalnych i najbezpieczniejszych zabiegów medycyny estetycznej. Rewitalizuje skórę, zwiększa jej elastyczność i przywraca blask. Sprawdź na czym polega, czy jest bolesny i jakie daje efekty. O szczegółach zabiegów z osoczem bogatopłytkowym opowiada dermatolog dr Aleksandra Rymsza z kliniki Dr Szczyt.

 

1. W jakim celu wykonuje się zabiegi z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego?

Ta nowoczesna procedura przeciwstarzeniowa ma na celu stymulowanie odnowy własnych procesów naszego organizmu. Zabiegi wykonuje się u osób z oznakami starzenia się skóry, jak również w leczeniu wypadania włosów, a także redukcji blizn i rozstępów. 

 

2. Jakich efektów możemy się spodziewać?

Dzięki zabiegom z osoczem bogatopłytkowym możemy spodziewać się poprawy elastyczności, kolorytu, spoistości i gęstości skóry. Będzie ona ona lepiej ukrwiona i w efekcie stanie się gładsza i bardziej napięta. W przypadku włosów najszybciej zaobserwujemy zahamowanie wypadania włosów, a potem pobudzenie ich wzrostu. Z czasem włosy staną się również mocniejsze. 

 

3. Jak przebiega zabieg? Czy jest bolesny?

Do zabiegu konieczne jest pobranie krwi od pacjenta, którą następnie poddajemy odwirowaniu za pomocą specjalnych systemów separujących. Uzyskujemy w ten sposób koncentrat płytek krwi, które uwalniają tzw. czynniki wzrostu, które są w stanie pobudzać różnego rodzaju tkanki, w tym skórę, do odnowy.Preparat wstrzykiwany jest następnie do skóry za pomocą igły, dlatego obszar objęty leczeniem znieczulamy za pomocą kremu, w innym przypadku zabieg byłby bolesny.

 

4. Czy istnieją różnice w sprzęcie i sposobie wykonywania zabiegu, które wpływają na jego skuteczność?

Zestawy do pozyskiwania osocza bogatopłytkowego, różnią się od siebie przede wszystkim zdolnością do zagęszczania płytek krwi. Jedne zagęszczają płytki 2-3 - krotnie, inne 8 - krotnie lub nawet więcej. Uważa się, że zabieg będzie skuteczny, jeśli stężenie płytek krwi w 1 mm3 wyniesie co najmniej 1 milion. Zdrowy człowiek posiada od 150 tysięcy do 450 tysięcy płytek w 1 mm3 krwi. To oznacza, że stosując zestawy zagęszczające płytki 2-3 - krotnie, nie zawsze możemy uzyskać produkt, który będzie spełniał te kryteria. Tak będzie w przypadku pacjentów z niższymi wartościami płytek krwi. Jeżeli natomiast stosujemy separatory, które zagęszczają płytki 8-krotnie lub więcej, to niezależnie od wyników badań, w każdym przypadku otrzymamy odpowiednią koncentrację, co przełoży się na lepszy efekt zabiegu. 

 

5. Jak długo trwa rekonwalescencja?

Zabieg nie wymaga rekonwalescencji.

 

6. Kiedy możemy zaobserwować efekt?

Pierwsze efekty rozświetlenia i rewitalizacji skóry pojawiają się po ok. miesiącu.

 

7. Czy trzeba wykonywać serię? Z jaką częstotliwością?

To zależy od rodzaju użytego separatora. Mniejsze stężenia płytek krwi i – co za tym idzie – mniejsze stężenia czynników wzrostu mają znacznie mniejszą skuteczność w porównaniu do preparatów bardziej zagęszczonych, dlatego wykonuje się je zwykle w seriach 3-4 zabiegów w odstępach 2 - tygodniowych. Zabiegi w których uzyskujemy stężenie płytek powyżej 1 miliona/mm3, wykonujemy raz na pół roku.

 

8. Czy istnieją przeciwwskazania do zabiegu?

Nie wykonujemy go u kobiet w ciąży, u osób z zaburzeniami krzepliwości krwi oraz osób z czynną chorobą nowotworową.  

 

9. Jak należy postępować ze skórą po zabiegu? Czy konieczna jest szczególna ochrona?

Nie ma tu szczególnych zaleceń. Wystarczy przestrzegać zasad codziennej pielęgnacji. 

 

10. Czy są możliwe powikłania? Jakie?

Osocze bogatopłytkowe to preparat autologiczny, czyli własny. Dlatego jego stosowanie jest bezpieczne i nie niesie ryzyka wystąpienia reakcji uczuleniowych, ani innych powikłań. Po zabiegu mogą pojawić się miejscowe odczyny związane z iniekcją, takie jak bolesność, obrzęk, delikatne zaczerwienienie, czy też drobne siniaki w miejscach wkłuć, które szybko mijają.

 

 img-0244-2.jpg

 

dr Aleksandra Rymsza
Dermatolog

Klinika Chirurgii Plastycznej Dr Szczyt
ul. Królewicza Jakuba 37
Warszawa

www.drrymsza.pl

 

 

 

 

Jesteś przemęczona, rozdrażniona, a w lustrze dostrzegasz worki pod oczami, przebarwienia czy rozszerzone pory? Być może chorujesz na chorobę Hashimoto. Sprawdź jakim zabiegom medycyny estetycznej możesz się poddać, co ci pomoże, a co zaszkodzi.

Choroba Hashimoto, na którą najczęściej chorują kobiety po 40 rż. prowadzi do niedoczynności tarczycy, która z kolei ma wpływ na cały organizm. Nie tylko na jego funkcjonowanie, ale także na wygląd skóry, włosów, pojawianie się cellulitu, „worków” pod oczami, poszerzonych porów i przebarwień. Choroba ta rozwija się podstępnie, dając bardzo niespecyficzne objawy, takie jak zmęczenie, rozdrażnienie, zatrzymywanie wody, przybieranie na wadze czy defekt estetyczny. Dlatego czasem zgłaszając się na zabieg do lekarza medycyny estetycznej masz szansę na wczesne wykrycie tej choroby i skierowanie na szczegółową diagnozę, zanim jeszcze dojdzie do zniszczenia tarczycy.

Uroda a medycyna

Czasem problem natury typowo estetycznej może okazać się punktem wyjścia do leczenia choroby Hashimoto. Tak jest chociażby w przypadku cieni i „worków” pod oczami. Gdyby lekarz skupił się tylko na tym defekcie i wykonał zabieg korekcji np. z użyciem kwasu hialuronowego, mógłby tylko wzmocnić problem. U większości pacjentów w chorobie Hashimoto nawet najlepiej podany kwas może zadziałać jak „gąbka”- zatrzymywać wodę i pogłębiać obrzęki. Lepszym rozwiązaniem w tym przypadku może okazać się mezoterapia (np. preparatem Light Eyes, RS HA, Eye Bag Solution), drenaż limfatyczny w okolicy dolnej powieki oraz dodatkowo zastosowanie Rf mikroigłowego lub lasera frakcyjnego. Powinno dać to szybki i trwalszy efekt zmniejszenia cieni i redukcji „worków”, bez ryzyka powikłań w postaci nasilenia obrzęków.

Na co warto zwrócić uwagę? 

Podczas pierwszej wizyty w gabinecie medycyny estetycznej zwróć uwagę, czy lekarz przeprowadzi z tobą szczegółowy wywiad lekarski a, jeśli jest to koniecznie, zleci odpowiednią diagnostykę. Dopiero na podstawie wyników badań, można określić czy dany zabieg będzie bezpieczny i czy przyniesie efekty. W przypadku podejrzenia choroby Hashimoto należy zacząć od sprawdzenia poziomu TSH. Najlepiej jeśli jest poniżej 2. Tyle wynosi górna wartość wg światowych zaleceń, chociaż w Polsce obowiązuje norma do 4. Przeciwwskazaniem do zabiegów są również wysokie przeciwciała. Obniżają one skuteczność zabiegów i jeszcze bardziej stymulują układ autoimmunologiczny. Warto też sprawdzić, czy mamy do czynienia tylko z jedną choroba autoimmunologiczną, bo niestety często pojawiają się one parami. W takim przypadku nie należy wykonywać jakiegokolwiek zabiegu. 

Warto wiedzieć, że pacjenci z Hashimoto mają nieco gorsze rezultaty zabiegów w porównaniu do osób bez tego problemu. Często trzeba wykonać więcej zabiegów w serii lub podać większe ilości preparatów, by osiągnąć efekt porównywalny do zdrowych pacjentów. Również ryzyko powikłań jest nieco większe. Dotyczy to zwłaszcza zaburzeń w gojeniu się skóry czy większej tendencji do przebarwień pozapalnych. Dlatego zabiegi laserowe oraz głębokie peelingi należy przeprowadzać z dużą ostrożnością.

Częste dolegliwości towarzyszące chorobie Hashimoto to wypadanie i pogorszenie jakości włosów. W tych przypadkach dobre efekty przynosi  mezoterapia osoczem bogatopłytkowym, karboksyterapia czy Rf. Jednak terapia ta będzie skuteczna tylko pod warunkiem wyrównanego TSH i odpowiednio wdrożonej suplementacji. 

Chcesz pozbyć się cellulitu czy miejscowego nadmiaru tkanki tłuszczowej? Terapie takie, jak lipoliza, mezoterapie antycellulitowe, karboksyterapia, ultradźwięki, krioterapie czy sonotermolipoliza dadzą efekt, dopiero gdy metabolizm tkanki tłuszczowej będzie prawidłowy, czyli TSH będzie poniżej 2, a najlepiej poniżej 1,5.

Choroba Hashimoto w ostrej fazie jest przeciwwskazaniem do zabiegów. Gdy przeciwwciała spadną, a TSH jest uregulowane, doświadczony lekarz jest w stanie dobrać takie zabiegi, które będą bezpieczne i dadzą jak najlepsze rezultaty. 

 portret3.jpg

 

 

Dr Iwona Radziejewska-Choma

flebolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka Saska Clinic w Warszawie 

www.radziejewska.pl

Usta są tym elementem twarzy, który, zaraz po oczach, najbardziej przyciąga uwagę. O wargach pełnych, wyrazistych, delikatnych i po prostu idealnych w swoim kształcie marzy większość pacjentek. I tyle samo boi się zabiegu ich powiększania. Czy słusznie? Odpowiada dr Andrzej Ignaciuk, pionier medycyny estetycznej w Polsce.

Powiększanie ust? Zależy czym i gdzie…

Dla wielu z was może być to zaskoczeniem, ale korekta ust to jeden z najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej w Polsce! Jest szybki i efektowny... o ile zostanie wykonany prawidłowo. I w tym sedno, bo na stronach kolorowych pism bez problemu można wskazać co najmniej kilka przykładów karykaturalnie powiększonych warg. Jak uniknąć takiego przerysowania?

Po pierwsze, zamiast kierować swoje kroki do kosmetyczki, lepiej pójść do gabinetu medycyny estetycznej. I to sprawdzonego. Nie warto wahać się zweryfikowania wykształcenia i doświadczenia przyjmującego was lekarza. Da wam to pewność, że zabieg zostanie wykonany pod specjalistyczną kontrolą, w znieczuleniu i przy użyciu materiałów przeznaczonych do tego celu, na rynku nie brakuje bowiem wypełniaczy pochodzących z niepewnych źródeł. Lekarz powinien umieć sobie także poradzić w sytuacji, gdyby pojawiły się nieprzewidziane objawy niepożądane, na przykład reakcja alergiczna.

Usta odpowiednie do wieku

„Jako lekarz mogę wam powiedzieć: nie przychodźcie do gabinetu ze zdjęciem celebrytki, której usta chcecie skopiować. Zmiana kształtu warg nie sprawi, że zmieni się wasz wrodzony typ urody. Korekta powinna zostać wykonana z uwzględnieniem waszych naturalnych rysów twarzy, stylu życia i wieku. Usta mają bowiem swój genetycznie zaprogramowany kształt. Możemy poprawić niektóre ich aspekty – coś podkreślić, wyraźniej zarysować, ale na przykład przy wąskich ustach lekarz nie pomoże w uzyskaniu warg takich jak u Angeliny Jolie” – radzi dr. Ignaciuk.

- „W mojej opinii, u młodych kobiet najlepiej sprawdza się nieznaczne powiększenie ust, które nadaje im miękkości i zmysłowości. Osobom, które przekroczyły 40. rok życia zalecałbym dodatkowo ostrzyknięcie granicy warg, aby nadać im wyrazistości i ułatwić wykonywanie makijażu. U pań nieco starszych korekta powinna moim zdaniem obejmować nie tylko delikatne powiększenie, ale i przywracać jędrność, napięcie, toniczność oraz opóźniać powstawanie zmarszczek dookoła ust”.

Zabieg powiększania ust krok po kroku

Najpopularniejszym i godnym polecenia preparatem jest kwas hialuronowy. Wprowadza się go pod skórę za pomocą igły lub kaniuli, co zależy od wyboru lekarza. – „Ja jestem zdania, że precyzyjniej koryguje się usta za pomocą igły. Korektę można zrobić podczas jednej wizyty, lub rozłożyć zabieg na kilka części. Do powiększenia ust należy wykorzystywać wyłącznie produkty sprawdzonych marek i nie używać w trakcie spotkania więcej niż jednej ampułki preparatu. Zaufajcie lekarzowi i otwarcie przedstawicie swoje oczekiwania. Niektóre prośby przychodzących do mnie pacjentów są naprawdę niemożliwe do zrealizowania bez popadania w śmieszność, a przecież nie mogę dopuścić do tego, aby usta zdominowały cały wygląd czyjejś twarzy. Nie o to tu chodzi, prawda? Zawsze staram się dopasować kształt warg do proporcji twarzy i nadać im estetyczny, zmysłowy wygląd. Dodam jeszcze, że zabieg powiększania ust nie musi ograniczać się tylko do zmiany ich wielkości. W odpowiednim wieku powinien uwzględniać także opóźnianie pojawienia się zmarszczek czy zapobieganie rozmywaniu się konturu ust. Pamiętajcie, że po prawidłowo wykonanym zabiegu nie powinny zostać wam żadne specjalne ślady. Co najwyżej mogą pojawić się niewielkie krwiaczki”.

Ostateczny kształt wargi przyjmują dopiero po około tygodniu od wizyty w gabinecie i efekt końcowy może się nieco różnić od tego widocznego zaraz po zabiegu. To całkowicie normalne! Ponownej korekty można dokonać najwcześniej po kilku miesiącach do roku.

„Pamiętajcie też, że wasze usta są bezbronne, stale narażone na działanie czynników zewnętrznych, przez co wymagają delikatności i wyczucia, aby wyglądały pięknie. W końcu to właśnie one, razem z oczami, w największym stopniu podkreślają atrakcyjność twarzy. I dlatego przesyt nie jest tu nigdy dobrze widziany. Czasem mniej, znaczy więcej, tak samo jak z makijażem” – podpowiada dr Ignaciuk.

Dr Ignaciuk 3

 

Źródło: mat. prasowe

Dyskusje na temat bezpieczeństwa stosowanych implantów piersi trwają od lat. Udział w debacie biorą lekarze z całego świata, także w krajach, w których pojawiły się doniesienia o możliwych powikłaniach, w tym rzadki typ nowotworu. Na co więc należy zwrócić uwagę przed operacją, aby nie dosięgły nas przykre doświadczenia innych pacjentek?

We wrześniu 2017 roku marka wypełniaczy kwasu hialuronowego firma Neauvia zainicjowała na szeroką skalę akcję promującą bezpieczne korzystanie z zabiegów iniekcyjnych, do której przyłączyło się już ponad 500 lekarzy medycyny estetycznej w Polsce. 21 listopada 2018 r. Neauvia zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła wyniki akcji po roku jej trwania. Ambasadorzy akcji, lekarze medycyny estetycznej, podzielili się swoim doświadczeniem w leczeniu powikłań po zabiegach, w wielu wypadkach przeprowadzonych przez nieuprawnione do tego osoby.

Konferencję poprowadziła Magda Wójcik, dyrektor generalna Neauvia, współtwórczyni kampanii.

– Cieszymy się z sukcesu akcji, do której przyłączyło się już ponad 500 polskich lekarzy. Akcja nabiera charakteru globalnego, a lekarze z całego świata tagują ją jako #insafehands. Naszym pomysłem jest stworzenie projektu ponad markami – aby wspólnie z innymi producentami kwasu hialuronowego promować ideę medycyny estetycznej #wbezpiecznychrekach dla dobra wszystkich pacjentów – podkreśliła.

Dlaczego lekarz to jedyny dobry wybór?

Ciągle wiele osób zapomina, że medycyna estetyczna to… MEDYCYNA.

– Dosyć powszechnie uważa się, że jest to dziedzina, którą mogą zajmować się wszyscy. Ale przecież tutaj trzeba znać się na anatomii oraz przede wszystkim wiedzieć, jak zareagować, gdy dojdzie do działania niepożądanego – podkreślał dr Krzysztof Miracki z Kliniki Miracki w Warszawie.

– Do najczęstszych powikłań po zabiegach należą przede wszystkim zakażenia, ziarniniaki, stany zapalne, długo utrzymujące się obrzęki, a w skrajnych przypadkach martwica. Pamiętajmy, że działania niepożądane mogą wystąpić u każdego, nawet gdy zabieg wykonuje lekarz, jednak to lekarz będzie wiedział, jak sobie z nimi poradzić, kosmetolog nie, będzie też mógł wypisać receptę i zareagować odpowiednio szybko. Czasami taka „rehabilitacja” trwa kilka dni, a czasami wiele miesięcy ­– dodała dr Katarzyna Grudzień.

Z kolei dr Beata Dethloff, która często wykonuje poprawki estetyczne po źle przeprowadzonych zabiegach w innych gabinetach, podkreśliła, że wiele powikłań bierze się też ze złego stosowania produktu, np. podania wypełniacza o nieodpowiedniej dla danego obszaru gęstości czy zbyt dużej ilości produktu. Zwróciła też uwagę na to, że wiele pacjentek źle wybiera, kierując się niską ceną zabiegu.

– Tymczasem pamiętajmy, że dobre kliniki medycyny estetycznej dbają o swoich pacjentów, oferując im atrakcyjne pakiety czy zniżki – na zabiegi wykonywane sprawdzonym preparatem przez doświadczonego lekarza – podkreśliła dr Beata Dethloff.

Na koniec dr Paweł Kubik z Centrum Medycznego dr Kubik w Gdyni omówił jeszcze jeden aspekt bezpieczeństwa wykonywania zabiegu:

– Organizm może zareagować na ciało obce wstrząsem anafilaktycznym, który wcale nie jest tak rzadki, jak się nam wydaje. My, lekarze, mamy na miejscu leki i wiedzę, jak ich użyć, aby w takiej sytuacji pomóc pacjentowi. A tutaj liczą się minuty, żeby nie powiedzieć sekundy, i czekanie na karetkę może zakończyć się wręcz tragicznie. Poza tym zawsze mówię: „Skoro nie chodzisz do higienistki stomatologicznej na robienie implantów czy na zastrzyk z kwasu hialuronowego w kolano do fizjoterapeuty, to dlaczego ryzykujesz zabiegiem iniekcyjnym wykonywanym u kosmetyczki?”. Nawet jeśli regulacje prawne nie są doskonałe, kierujmy się zawsze zdrowym rozsądkiem, przecież na szali jest nasze własne zdrowie.

Statystyki mówią same za siebie

Na konferencji zaprezentowano też wyniki ankiety przeprowadzonej przez współpracujący z nami portal WirtualnaKlinika.pl na grupie 90 osób zainteresowanych medycyną estetyczną i korzystających z zabiegów (głównie kobiet w wieku 31-50 lat). Wynika z niej, że:

  • mezoterapia (39%) i wypełniacze (37%) to dwie najpopularniejsze metody poprawy wyglądu,
  • 74% uważa, że zabiegi tego typu powinien wykonywać tylko lekarz, a 26% dopuszcza zabieg u kosmetologa lub kosmetyczki, jeśli ma ona w tym doświadczenie,
  • u 64% ankietowanych historie o powikłaniach wzbudzają lęk przed zabiegami,
  • 4% doświadczyło powikłań na własnej skórze (infekcja, uszkodzenie naczynia, grudki w ustach, a także… brak efektu),
  • 11% osób, idąc na zabieg, nie wie, jakim preparatem będzie robiony, a 6% nie jest o tym informowane podczas zabiegu,
  • 12% przyznało, że preparat do zabiegu nie jest otwierany w ich obecności,
  • 86% kieruje się w wyborze gabinetu doświadczeniem i renomą lekarza,
  • wśród obaw związanych z medycyną estetyczną przeważają: obawa przed sztucznym efektem (31%) i przed powikłaniami (29%),
  • w sumie 97% przyznało, że medycyna estetyczna jest bezpieczna, pod warunkiem że wykonuje ją doświadczony lekarz sprawdzonym produktem,
  • 99% uważa, że akcje takie jak #wbezpiecznychrekach są ważne i warto je prowadzić!

Trzy filary bezpiecznej medycyny estetycznej promowanych poprzez akcję #wbezpiecznychrekach:

Bezpieczne miejsce – a więc klinika/gabinet medycyny estetycznej, a nie salon kosmetyczny, fryzjerski, czy tym bardziej „injection party” u koleżanki!
Bezpieczny produkt – pytaj, czym robiony jest zabieg, sprawdź, czy ma certyfikację, czy jest produktem medycznym, czy może w ogóle być podawany iniekcyjnie.
Bezpieczne ręce – czyli krótko: ręce lekarza!

 

Marka Neauvia od początku udostępnia swoje produkty tylko lekarzom jako osobom uprawnionym do wykonywania zabiegów iniekcyjnych. Adresy klinik – a także Autoryzowanych Klinik Neauvia – znajdziesz na: www.neauvia.pl.

 

unnamed 3

 

unnamed 3

 

unnamed 4

 

unnamed 4

 

 

Zabiegi medycyny estetycznej to nie to samo, co zabiegi kosmetyczne. Są one o wiele bardziej inwazyjne i skomplikowane. Jeśli są wykonywane bez wiedzy na temat ogólnego stanu pacjenta, gruntownej znajomości anatomii, z pogwałceniem zasad aseptyki i antyseptyki mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.

Gwałtowny wzrost liczby gabinetów medycyny estetycznej i salonów kosmetycznych zwiększa ryzyko natrafienia na usługi nieprofesjonalne. Złudnym kryterium wyboru jest niska cena czy łatwość dostępu do zabiegu. Przy wyborze lekarza, któremu zaufamy powinniśmy kierować się jej wiedzą, doświadczeniem oraz profesjonalizmem w podejściu do planowania i wykonywania procedur. Zabiegi medycyny estetycznej są skuteczne i bezpieczne tylko wtedy, gdy wykonują je specjaliści posiadający także umiejętności właściwego zachowania się w razie wystąpienia powikłań czy zagrożenia życia.

Wobec coraz większej oferty i bardzo intensywnej reklamy, nie zawsze wiadomo, czym kierować się przy wyborze takiego specjalisty. Różne nazwy, mnogość sprzętów i preparatów powodują, że pacjenci nagminnie mylą zabiegi kosmetyczne z medycznymi. Często trafiają w ręce osób, które zabiegów medycznych w ogóle nie powinny wykonywać.

Tylko lekarz

Zabiegi medycyny estetycznej powinny być wykonywane przez lekarza, bądź – w przypadku niektórych procedur – przez osobę odpowiednio wykwalifikowaną, pracującą pod jego nadzorem. Powszechna dostępność preparatów i urządzeń powoduje, że coraz częściej takie zabiegi oferują osoby bez wykształcenia medycznego, niezbędnej wiedzy i umiejętności.

Należy pamiętać, że kosmetolog nie jest zawodem medycznym i nie posiada uprawnień do przeprowadzania zabiegów medycznych.

Aby kompetentnie zajmować się medycyną estetyczną nie wystarczy odbyć kilka jednodniowych kursów. Konieczne do tego jest wykształcenie medyczne, odpowiednia wiedza i umiejętności. Niestety, coraz częściej zdarza się, że osoby nie będące lekarzami wstrzykują botoks i kwas hialuronowy, pobierają krew i próbują podawać osocze bogatopłytkowe, czy nawet implantować nici liftingujące.

Temat ten był już wielokrotnie poruszany przez stowarzyszenia medyczne zajmujące się medycyną estetyczną, w tym przez Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych i Polskie Towarzystwo Lekarzy Medycyny Estetycznej POLME. Krytyczna opinia na temat wykonywania zabiegów medycznych przez kosmetologów została wyrażona na posiedzeniu senackiej komisji zdrowia w maju tego roku. Także na forum Unii Europejskiej trwają prace nad formalnym uporządkowaniem tych zagadnień. Wszystko to w trosce o upowszechnienie odpowiednich standardów i bezpieczeństwo pacjentów.

Z odpowiednim wykształceniem

Wydaje się, że medycyna estetyczna jest zbyt wąską dziedziną, aby kiedykolwiek mogła stać się specjalizacją medyczną, tak jak np. chirurgia czy kardiologia. Jest jednak odrębną specjalnością i zbiorem umiejętności, których lekarz, bez względu na swoją podstawową specjalizację, nabywa w trakcie wielokrotnych szkoleń i pracy.

Lekarze, którzy zajmują się medycyną estetyczną mają z reguły za sobą, oczywiście poza wykształceniem medycznym, kilkadziesiąt (czasami nawet kilkaset) szkoleń związanych z tą dziedziną. Pozwala to na zdobycie nie tylko potrzebnej wiedzy teoretycznej, ale przede wszystkim niezbędnych umiejętności praktycznych.

Część lekarzy, aby jeszcze bardziej pogłębić swoją wiedzę, decyduje się na ukończenie podyplomowych studiów w dziedzinie medycyny estetycznej. Najstarszą – chociaż obecnie nie jedyną – szkołą, która oferuje tego typu studia jest Podyplomowa Szkoła Medycyny Estetycznej (PSME) Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie. Trzyletni program tej szkoły obejmuje tematykę związaną nie tylko z medycyną estetyczną, ale także m.in. z medycyną przeciwstarzeniową (anti-aging).

Umiejętności i doświadczenie

O tym, czy ktoś posiada kompetencje do wykonywania zabiegów decyduje wiedza, umiejętności i praktyka. Niektóre procedury są dość dobrze opisane w literaturze (np. podawanie botoksu), ale większość (np. podawanie kwasu hialuronowego w różne obszary twarzy) wymaga dogłębnej znajomości anatomii i praktyki, pozwalającej wypracować własne standardy zapewniające jakość wykonania zabiegu. Dlatego tak ważne jest tutaj doświadczenie. A także – co nie jest bez znaczenia – poczucie estetyki.

Umiejętności nabywa się na kursach praktycznych oraz wykonując zabiegi w gabinecie. Dla osiągnięcia profesjonalizmu ważna jest więc regularna, jak najczęstsza praktyka. Tymczasem badania prowadzone przez PTMEiAA wykazały, że tylko ok 10% lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną traktuje ją jako swoją podstawową działalność.

Gdy medycyna estetyczna praktykowana jest okazjonalnie, jako dodatkowa forma usług, lekarz często nie ma możliwości zdobycia odpowiedniej biegłości, szczególnie przy zabiegach, które są trudne i z reguły nie wykonywane na co dzień (np. wypełnienie okolic brody kwasem hialuronowym).

Co z kwalifikacjami?

Kwalifikacje lekarza można zweryfikować między innymi poprzez umieszczone na jego stronie internetowej lub w gabinecie certyfikaty i świadectwa. Można ich też szukać na takich portalach jak www.znanylekarz.pl czy www.estheticon.pl. Znajdują się tam również opinie innych pacjentów o lekarzu, które mogą być cenną wskazówką przy wyborze.
Nie jest także niczym niewłaściwym zapytanie o doświadczenie lekarza w rozwiązywaniu danego problemu, wybór tego a nie innego preparatu itp.

Wywiad lekarski

Każdy zabieg musi zostać poprzedzony zebraniem wywiadu dotyczącego stanu zdrowia pacjenta. Taka konsultacja jest powszechną praktyką. Umożliwia rozpoznanie ewentualnych przeciwwskazań do zabiegu oraz takie jego dobranie, aby jak najlepiej spełnił oczekiwania pacjenta. W trakcie wywiadu lekarz zapyta m.in. o choroby, alergie, przyjmowane leki i wcześniej przebyte zabiegi.
Lekarz ma obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej. Dzięki niej w każdej chwili jest w stanie precyzyjnie określić jaki zabieg wykonał – kiedy i przy użyciu jakich narzędzi oraz preparatów. Jest to szczególnie istotne w przypadku niezadowalających efektów, ewentualnych powikłań czy planowania dalszych procedur.

Pacjent może w każdej chwili zwrócić się o kopię swojej dokumentacji medycznej. Brak dokumentacji, zgodnie z prawem, podlega karze.

Dla własnego bezpieczeństwa nie wolno ukrywać faktów dotyczących stanu zdrowia i stosowanego poprzednio leczenia. Nie powinno się w tym samym czasie korzystać z usług kilku lekarzy przeprowadzających podobne zabiegi. Jeśli jednak tak się zdarzy, we własnym interesie trzeba ich o tym poinformować.

Czasami lekarz przed zabiegiem zleci wykonanie badań, np. morfologię krwi lub oznaczenie poziomu hormonów. Może się również zdarzyć, że odmówi wykonania jakiegoś zabiegu. Powinniśmy potraktować to jako wyraz troski o nasze zdrowie i oznakę kompetencji, a nie ich braku.

Świadoma zgoda

Tym, na co pacjent powinien zwracać szczególną uwagę podczas wizyty są informacje o zabiegu. Przedstawione w sposób jasny i zrozumiały. I to nie tylko o oczekiwanych wspaniałych efektach, ale także o przeciwwskazaniach, możliwych skutkach ubocznych, ewentualnych powikłaniach i zaleceniach pozabiegowych.

Każdy pacjent, po wcześniejszym zapoznaniu się z informacjami na temat zabiegu, musi podpisać zgodę na jego wykonanie. Dla własnego bezpieczeństwa powinien podchodzić poważnie do zawartych tam zapisów. Decyzja o poddaniu się zabiegowi musi być podjęta z pełną świadomością oczekiwanych korzyści i możliwego ryzyka.

Jeśli lekarz nie rozmawia z nami przed wykonaniem zabiegu, nie próbuje dokładnie rozpoznać naszych oczekiwań, zbywa nas lub odmawia udzielenia wyczerpujących informacji, powinno to wzbudzić nasze wątpliwości.

Podczas zabiegu

Gabinet lekarski to najbezpieczniejsze miejsce do wykonywania wszelkich procedur medycznych, ze względu na znajdujące się tam zaplecze lekowe i obowiązujące w nim standardy sanitarne.
Jeśli usługi świadczone są przez lekarza w salonie kosmetycznym, to wykonuje je on na własne ryzyko i każdorazowo musi zadbać o odpowiednie warunki pracy. Niedopuszczalne jest by w jednym pomieszczeniu wykonywane były zabiegi z zakresu medycyny estetycznej i manicure, pedicure czy usługi fryzjerskie.

Zabiegi medyczne z reguły przebiegają z przerwaniem ciągłości tkanek, często też wiążą się z umieszczaniem preparatu (np. kwasu hialuronowego) w ciele, a więc niosą ze sobą ryzyko powstania zakażeń lub wytworzenia tzw. biofilmu. Podstawą bezpieczeństwa jest więc staranne przestrzeganie zasad aseptyki i antyseptyki.

Atmosfera w gabinecie

Istotne dla samopoczucia pacjenta jest to, w jakich warunkach przeprowadzane są zabiegi. Jeśli lekarz budzi nasze zaufanie, zachęca do rozmowy, wyjaśnia wątpliwości, zwraca uwagę na ból, dostosowuje tempo zabiegu do naszych odczuć, prawdopodobnie lepiej zniesiemy fizyczny dyskomfort. 

Miła atmosfera na pewno nie zastąpi kompetencji medycznych, ale jest ważna dla naszego stanu psychofizycznego. Pacjent ma prawo do tego, aby zabieg był wykonywany w maksymalnie przyjaznych warunkach. Pomocna w tym jest zarówno relaksująca muzyka, jak i gadżety służące odwróceniu uwagi od nieprzyjemnych doznań, np. antystresowe piłeczki.

Brak pośpiechu, a z drugiej strony punktualność i szanowanie czasu pacjenta, to kolejne ważne elementy, które powinny cechować każdą osobę wykonującą zabiegi.

Cena to nie wszystko

Wielu pacjentów przy wyborze specjalisty kieruje się ceną zabiegu. Jest to kryterium dość niebezpieczne, z uwagi na fakt, że osoby o mniejszych kompetencjach często usiłują zyskać klientów właśnie poprzez obniżanie kosztów.

Jeśli gabinet oferuje nam jakiś zabieg za połowę przeciętnej ceny na rynku, powinno nas to zastanowić. Na cenę wielu zabiegów znaczący wpływ ma koszt zużywanych preparatów, stąd ich radykalne obniżenie nie jest możliwe bez obniżenia jakości bądź ilości. Jeśli zabieg jest bardzo tani, można podejrzewać, że albo preparat jest niskiej jakości, albo zostanie podana jego mała ilość, która nie zapewni dobrego efektu.

Po każdym zabiegu lekarz ma obowiązek wydać pacjentowi paragon fiskalny lub fakturę. Powinien również podać informację o zastosowanych preparatach i ich zużytej ilości, omówić postępowanie pozabiegowe oraz udostępnić telefon kontaktowy na wypadek, gdyby pacjent potrzebował pomocy. 


 

dr p styczenDr Przemysław Styczeń

lekarz medycyny estetycznej,
absolwent Podyplomowej Szkoły
Medycyny Estetycznej PTL,
członek PTMEiAA.
Autor wielu artykułów prasowych
z zakresu medycyny estetycznej,
Ekspert na profilu Facebook
„Piękno przez cały rok”. 

www.facebook.com/DrStyczen
www.drstyczen.pl

www.mezoterapia.pl

 

Coraz więcej Polaków zaiteresowanych jest zabiegami medycyny estetycznej z użyciem kwasu hialuronowego oraz botoksu. Obecnie korzysta z nich 600 tysięcy osób. Aż 96% użytkowników jest zadowolonych z efektów zabiegów, a 88% myśli o poddaniu się kolejnym takim zabiegom. Coraz częściej decydują się na nie mężczyźni.

To najważniejsze wnioski z raportu instytutu badawczego BCMM „Zachowania i postawy konsumentów wobec zabiegów medycyny estetycznej”, który został zaprezentowany podczas konferecji zorganizowanej w Warszawie przez firmę Galderma, we współpracy ze Stowarzyszeniem Lekarzy Dermatologów Estetycznych i Kliniką Estell.

Jest to pierwsze tak szerokie badanie opinii publicznej na ten temat, przygotowane na zlecenie firmy Galderma Polska. Wynika z niego, że aż milion Polaków planuje wykonać zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego i botoksu w ciągu najbliższego roku.

Celem zabiegów z wykorzystaniem kwasu hialuronowego oraz botoksu jest odmłodzenie i poprawa wyglądu oraz zwiększenie atrakcyjności, a efekty widoczne są zazwyczaj prawie natychmiast.

- Polacy doskonale orientują się w trendach rynku zabiegów medycyny estetycznej. Mimo że 96% respondentów zna zabiegi, to korzysta z nich 2,3% populacji, czyli ok. 600 tysięcy osób - mówi Robert Bitner, dyrektor zarządzający Galderma Polska - Z roku na rok obserwujemy jednak wzrost liczby pacjentów korzystających z zabiegów, a także coraz większe zainteresowanie medycyną estetyczną. Dlatego tak ważne stają się edukacja i upowszechnianie wiedzy na temat bezpieczeństwa zabiegów, po to, aby pacjenci mogli świadomie wybierać.

Kto korzysta z zabiegów z wykorzystaniem kwasu hialuronowego i/lub botoksu? Oczywiście, głównie są to kobiety, ale coraz bardziej zauważalny jest też udział mężczyzn (16%). Ci ostatni raczej niechętnie przyznają się do poprawiania urody. Wśród kobiet temat korekcji zmarszczek czy poprawy kształtu ust bywa przedmiotem dyskusji i wymiany doświadczeń, a fakt wykonania zabiegu coraz częściej nie jest ukrywany i wręcz łączony z postawą dbałości o siebie i swoje zdrowie.

- Polacy decydując się na zabieg medycyny estetycznej potrzebują przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Wybierają polecony gabinet, doświadczonego lekarza, który zaproponuje zabieg z użyciem sprawdzonego preparatu – wyjaśnia Robert Bitner - Nasz flagowy produkt, Restylane jest już od 20 lat obecny w gabinetach lekarskich. Jest to pierwszy na świecie kwas hialuronowy wykorzystywany do zabiegów medycyny estetycznej. Jako jeden z nielicznych na świecie produktów dla medycyny estetycznej ma certyfikat jakości amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków FDA.

Z dobrodziejstw medycyny estetycznej korzystają głównie mieszkańcy większych miast (65% mieszka w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców), osoby dobrze wykształcone (94% legitymuje się wyższym lub średnim wykształceniem), aktywne zawodowo (75%), o wyższych dochody gospodarstwa domowego (59% posiada dochód powyżej 5 tys. zł netto miesięcznie).

Głównym motywem decyzji o poddaniu się zabiegowi jest chęć poprawy samopoczucia (58%) oraz zwiększenia własnej atrakcyjności (40%). Pacjenci chcą też poprawić swoją pewność siebie (26%) i zwiększyć samoakceptację (29%).
Wśród kobiet głównym impulsem decyzji jest bak akceptacji własnego wyglądu (42%), a wśród mężczyzn – namowa bliskiej osoby (31%).

Z badania wynika, że przed wykonaniem zabiegu pacjenci szukają konkretnych informacji. Przede wszystkim interesuje ich cena (64%), czas trwania i sposób wykonania (61%) oraz ewentualne skutki uboczne (61%). Prawie tyle samo osób (57%) decyduje się na wykonanie zabiegu przez lekarza, co przez kosmetologa lub kosmetyczkę (43%).

- Przed nami wielka praca edukacyjna. Mimo że – zgodnie z prawem - zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego i toksyny botulinowej mogą wykonywać wyłącznie lekarze, nadal znaczna część pacjentów decyduje się na wizytę u kosmetologa lub kosmetyczki. Stwarza to realne zagrożenie powikłaniami po zabiegu, związanymi z brakiem właściwej diagnozy i oceny stanu zdrowia pacjenta przed zabiegiem czy nieprecyzyjnym miejscem aplikacji preparatu - ocenia dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych

Głównym kryterium wyboru miejsca wykonania zabiegu jest polecenie osoby, która wykonywała już tam zabieg (35%), dobra reputacja danego gabinetu (34%) oraz jego wyposażenie w nowoczesny sprzęt i urządzenia (29%).

Najczęściej preparaty wypełniające zgodnie z życzeniem pacjentów aplikowane są w okolice oczu (42%), czoła (37%) i ust (29%).



Bez tytułu2Bez tytułu2.


Wszystkie prezentowane wyniki badań pochodzą z raportu „Zachowania i postawy konsumentów wobec zabiegów wykorzystujących toksynę botulinową i kwas hialuronowy” opracowanego przez BCMM Badania Marketingowe Sp. z o.o. na zlecenie Galderma Polska w czerwcu 2018 r. na reprezentatywnej próbie ponad 2000 respondentów.

Rozmowa z doktorem Andrzejem Ignaciukiem, Prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging


 

W tym roku mija 25 lat od powołania Sekcji Medycyny Estetycznej PTL, z której wyrosło wasze Towarzystwo. To ćwierć wieku rozwoju estetyki z udziałem medycyny i lekarzy. Pamięta pan atmosferę tamtych czasów, gdy pierwsze informacje o zabiegach medycyny estetycznej przebijały się do Polski?

Pamiętam, jak podczas zebrania Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, gdy składaliśmy wniosek w sprawie sekcji, pojawiły się głosy starszych kolegów: „Po co nam to? W jakim celu? Przecież jest tyle ważniejszych problemów!”

Spotykaliście się wręcz z ostracyzmem ze strony części środowiska lekarskiego…

O medycynie estetycznej wówczas nikt praktycznie nie słyszał, więc lekarzom trudno było w działaniach estetycznych dostrzec medycynę. Pomagało trochę to, że te nowości przychodziły z Zachodu, miały nimb nowoczesności. Staraliśmy się upowszechniać informacje naukowe, tłumaczyć procesy fizjologiczne, wskazywać, że to nie tylko korekcja, ale i prewencja. Ale świat medyczny podchodził do nas z rezerwą. Dopiero w 2000 roku, na kongresie dermatologów w Łodzi, odbyła się pierwsza sesja na temat medycyny estetycznej.
Teraz kolegom lekarzom jest łatwiej, bo przychodzą na gotowe… Ale zdobycie zaufania, przekonanie, że my jesteśmy lekarzami, a nasi pacjenci są pacjentami, że to nie jest paramedycyna, wymagało sporo pracy.

No i dzisiaj zbieracie laury. Ostatnie lata to burzliwy rozwój tej dyscypliny.

Zmieniło się przed wszystkim społeczeństwo – ludzie zaczęli bardziej dbać o siebie, poświęcać więcej czasu, i oczywiście pieniędzy, by zapewnić sobie dobrostan fizyczny i psychiczny.

Ale dostaliście też nowe narzędzia.

Faktycznie, na początku medycyna estetyczna miała trochę peelingów, mezoterapię, ale tylko z istniejących leków, które rozcieńczało się do iniekcji, amerykański kolagen, który dał mnóstwo powikłań, jako wypełniacz - silikon i może jeszcze laser CO2. Dziś trudno w to uwierzyć, ale kwas hialuronowy pojawił się dopiero w połowie lat 90., a toksyna botulinowa – pod koniec tamtej dekady.

Uczył się pan medycyny estetycznej we Włoszech. Czy tam sytuacja wyglądała lepiej?

Początki na świecie były podobne, ale proszę pamiętać, że poczucie estetyki łatwiej rodzi się w krajach ciepłych, o większej tradycji kulturowej. Stąd pewnie szybszy rozwój tamtych rynków, które oczywiście startowały też z zupełnie innego poziomu zamożności społeczeństw.
U nas było trudniej, ale w ostatnich dziesięciu latach, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej, kiedy zniknęły ograniczenia gospodarcze i bariery celne, dogoniliśmy świat. Mamy wielu doskonale wykształconych specjalistów, dostęp do najbardziej spektakularnych nowości i szybko rosnącą grupę pacjentów świadomych wagi dbania o siebie dla jakości życia.

Ten wzrost popytu powoduje, że na medycynie estetycznej chcą zarabiać wszyscy. Zabiegi medyczne wykonują kosmetyczki, lekarze świeżo po studiach biorą się za „ostrzykiwanie”, bo to stosunkowo łatwy sposób drobienia do pensji w szpitalu.

Kosmetyczki zajmują się estetyką od zawsze i robią w tym zakresie kawał dobrej roboty. Ten rynek będzie istniał, trzeba go tylko ucywilizować, jasno określić, gdzie są granice związane z kompetencją i bezpieczeństwem. Zresztą, wreszcie coś się w tej sprawie dzieje, więc może niedługo pole do nieporozumień będzie mniejsze.
Naszym celem powinno być podnoszenie wiedzy i umiejętności środowiska lekarskiego. Śmieszą mnie koledzy, którzy nauczyli się dwóch trików ze strzykawką, odbyli jedno czy dwa szkolenia produktowe i z uśmiechem na twarzy ogłaszają światu swoje mądrości na temat fizjologii starzenia, autorskich technik wykonywania zabiegów, standardów estetycznych.

Stara prawda mówi, że im więcej wiesz, tym więcej w tobie pokory?

Nie mamy żadnego tytułu, by formalnie dyscyplinować lekarzy, oczywiście, jeśli nie przekraczają prawa. Ale musimy wpływać na świadomość odpowiedzialnego podejścia do medycyny estetycznej, bo w przeciwnym razie jawić się będziemy nie jak rzetelni lekarze, ale jak banda cwaniaków rozpowszechniających fake news.

Jak pan sobie wyobraża takie samooczyszczanie się środowiska?

To jest trudne, bo rzeczywiście wejście w medycynę estetyczną wydaje się być bardzo atrakcyjne, szczególnie młodym lekarzom, zaraz po studiach, którzy pacjenta jeszcze dobrze nie widzieli. Firmy dystrybucyjne kuszą okazjami, leasingami, obiecują promocję w mediach, jak kupi się od nich więcej.
Z tego co wiem, w żadnym kraju nie opracowano jeszcze systemu, który promowałby tych, którzy wiedzą najwięcej, a nie ryczą najgłośniej. Ale to jedyna droga kreowania obrazu medycyny estetycznej i anti-aging, jako istotnego elementu opieki medycznej, szczególnie w perspektywie coraz dłuższego życia, które chcielibyśmy spędzać w dobrostanie.

Kilka lat temu zainicjowaliście promocję certyfikowanych lekarzy medycyny estetycznej.

Chcemy pokazać kolegom, że jeśli ktoś zdecyduje się poświęcić tej fascynującej dyscyplinie cały swój czas, dokształcać się, doskonalić swoje umiejętności, to może dołączyć do ligi profesjonalistów. Nie mistrzów świata, ale właśnie profesjonalistów – ludzi odpowiedzialnych, etycznie podchodzących do swojej pracy i pacjentów. To właśnie przykład wskazywania wysokich standardów i wskazówka dla pacjentów, komu warto zaufać.

Prawa rynku pokazują, że często rzetelność i moralność przegrywa z półprawdami i chwytami marketingowymi.

Oczywiście, że za pacjentem idzie pieniądz, a jak ktoś prowadzi biznes, to musi o nim myśleć. Proszę spojrzeć jakie są ceny urządzeń do wykonywania zabiegów, oryginalnych, sprawdzonych preparatów. Komercjalizacja wymusza różne zachowania. Mówi się, że pacjentów wabi się chwytliwym nazwiskiem, a zabieg wykonuje ktoś inny. Że jeśli przedłużysz wizytę, bo np. uważasz, że trzeba dokładnie zbadać pacjenta, właściciel kliniki potrąca ci z przychodów, bo spada „przerób”. Lista takich wątpliwych zachowań jest pewnie długa. Mam nadzieję, że to się będzie cywilizowało, bo to jedyna droga podnoszenia standardów. Także wśród firm dostarczających nam sprzęt i produkty.

Jak więc widzi pan rozwój medycyny estetycznej w najbliższych latach?

Technologicznie pewnie wiele nas już nie zaskoczy. Ale jest sporo do zrobienia jeśli chodzi właśnie o standardy zachowań, współpracę z naszym otoczeniem biznesowym, procedury obsługi pacjenta, kształcenie permanentne lekarzy. Pewnie będzie też postępowała specjalizacja. Rozwój technik autologicznych, wypełniaczy, laserów, medycyny regeneracyjnej powoduje, że lekarze zaczną doskonalić się w konkretnej dziedzinie, by móc coraz bardziej kompetentnie odpowiadać na potrzeby pacjentów. Rynek będzie oczywiście rósł, ale będzie się porządkował. Będzie coraz więcej prawdziwej medycyny, a coraz mniej szarlatanów obiecujących odmłodzenie w godzinę. Mamy przecież wypracowane doskonale standardy. Wystarczy się ich trzymać.

 

Facebook

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

APTOS BANNER FINAL

 

banerek 300 250 ETHEREA

BANER KONFERENCJA NG 300X250

banerek 300 250 INFINITY

Zatrzymaj Młodość TV

Baner