Usta są tym elementem twarzy, który, zaraz po oczach, najbardziej przyciąga uwagę. O wargach pełnych, wyrazistych, delikatnych i po prostu idealnych w swoim kształcie marzy większość pacjentek. I tyle samo boi się zabiegu ich powiększania. Czy słusznie? Odpowiada dr Andrzej Ignaciuk, pionier medycyny estetycznej w Polsce.

Powiększanie ust? Zależy czym i gdzie…

Dla wielu z was może być to zaskoczeniem, ale korekta ust to jeden z najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej w Polsce! Jest szybki i efektowny... o ile zostanie wykonany prawidłowo. I w tym sedno, bo na stronach kolorowych pism bez problemu można wskazać co najmniej kilka przykładów karykaturalnie powiększonych warg. Jak uniknąć takiego przerysowania?

Po pierwsze, zamiast kierować swoje kroki do kosmetyczki, lepiej pójść do gabinetu medycyny estetycznej. I to sprawdzonego. Nie warto wahać się zweryfikowania wykształcenia i doświadczenia przyjmującego was lekarza. Da wam to pewność, że zabieg zostanie wykonany pod specjalistyczną kontrolą, w znieczuleniu i przy użyciu materiałów przeznaczonych do tego celu, na rynku nie brakuje bowiem wypełniaczy pochodzących z niepewnych źródeł. Lekarz powinien umieć sobie także poradzić w sytuacji, gdyby pojawiły się nieprzewidziane objawy niepożądane, na przykład reakcja alergiczna.

Usta odpowiednie do wieku

„Jako lekarz mogę wam powiedzieć: nie przychodźcie do gabinetu ze zdjęciem celebrytki, której usta chcecie skopiować. Zmiana kształtu warg nie sprawi, że zmieni się wasz wrodzony typ urody. Korekta powinna zostać wykonana z uwzględnieniem waszych naturalnych rysów twarzy, stylu życia i wieku. Usta mają bowiem swój genetycznie zaprogramowany kształt. Możemy poprawić niektóre ich aspekty – coś podkreślić, wyraźniej zarysować, ale na przykład przy wąskich ustach lekarz nie pomoże w uzyskaniu warg takich jak u Angeliny Jolie” – radzi dr. Ignaciuk.

- „W mojej opinii, u młodych kobiet najlepiej sprawdza się nieznaczne powiększenie ust, które nadaje im miękkości i zmysłowości. Osobom, które przekroczyły 40. rok życia zalecałbym dodatkowo ostrzyknięcie granicy warg, aby nadać im wyrazistości i ułatwić wykonywanie makijażu. U pań nieco starszych korekta powinna moim zdaniem obejmować nie tylko delikatne powiększenie, ale i przywracać jędrność, napięcie, toniczność oraz opóźniać powstawanie zmarszczek dookoła ust”.

Zabieg powiększania ust krok po kroku

Najpopularniejszym i godnym polecenia preparatem jest kwas hialuronowy. Wprowadza się go pod skórę za pomocą igły lub kaniuli, co zależy od wyboru lekarza. – „Ja jestem zdania, że precyzyjniej koryguje się usta za pomocą igły. Korektę można zrobić podczas jednej wizyty, lub rozłożyć zabieg na kilka części. Do powiększenia ust należy wykorzystywać wyłącznie produkty sprawdzonych marek i nie używać w trakcie spotkania więcej niż jednej ampułki preparatu. Zaufajcie lekarzowi i otwarcie przedstawicie swoje oczekiwania. Niektóre prośby przychodzących do mnie pacjentów są naprawdę niemożliwe do zrealizowania bez popadania w śmieszność, a przecież nie mogę dopuścić do tego, aby usta zdominowały cały wygląd czyjejś twarzy. Nie o to tu chodzi, prawda? Zawsze staram się dopasować kształt warg do proporcji twarzy i nadać im estetyczny, zmysłowy wygląd. Dodam jeszcze, że zabieg powiększania ust nie musi ograniczać się tylko do zmiany ich wielkości. W odpowiednim wieku powinien uwzględniać także opóźnianie pojawienia się zmarszczek czy zapobieganie rozmywaniu się konturu ust. Pamiętajcie, że po prawidłowo wykonanym zabiegu nie powinny zostać wam żadne specjalne ślady. Co najwyżej mogą pojawić się niewielkie krwiaczki”.

Ostateczny kształt wargi przyjmują dopiero po około tygodniu od wizyty w gabinecie i efekt końcowy może się nieco różnić od tego widocznego zaraz po zabiegu. To całkowicie normalne! Ponownej korekty można dokonać najwcześniej po kilku miesiącach do roku.

„Pamiętajcie też, że wasze usta są bezbronne, stale narażone na działanie czynników zewnętrznych, przez co wymagają delikatności i wyczucia, aby wyglądały pięknie. W końcu to właśnie one, razem z oczami, w największym stopniu podkreślają atrakcyjność twarzy. I dlatego przesyt nie jest tu nigdy dobrze widziany. Czasem mniej, znaczy więcej, tak samo jak z makijażem” – podpowiada dr Ignaciuk.

Dr Ignaciuk 3

 

Źródło: mat. prasowe

Dyskusje na temat bezpieczeństwa stosowanych implantów piersi trwają od lat. Udział w debacie biorą lekarze z całego świata, także w krajach, w których pojawiły się doniesienia o możliwych powikłaniach, w tym rzadki typ nowotworu. Na co więc należy zwrócić uwagę przed operacją, aby nie dosięgły nas przykre doświadczenia innych pacjentek?

We wrześniu 2017 roku marka wypełniaczy kwasu hialuronowego firma Neauvia zainicjowała na szeroką skalę akcję promującą bezpieczne korzystanie z zabiegów iniekcyjnych, do której przyłączyło się już ponad 500 lekarzy medycyny estetycznej w Polsce. 21 listopada 2018 r. Neauvia zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiła wyniki akcji po roku jej trwania. Ambasadorzy akcji, lekarze medycyny estetycznej, podzielili się swoim doświadczeniem w leczeniu powikłań po zabiegach, w wielu wypadkach przeprowadzonych przez nieuprawnione do tego osoby.

Konferencję poprowadziła Magda Wójcik, dyrektor generalna Neauvia, współtwórczyni kampanii.

– Cieszymy się z sukcesu akcji, do której przyłączyło się już ponad 500 polskich lekarzy. Akcja nabiera charakteru globalnego, a lekarze z całego świata tagują ją jako #insafehands. Naszym pomysłem jest stworzenie projektu ponad markami – aby wspólnie z innymi producentami kwasu hialuronowego promować ideę medycyny estetycznej #wbezpiecznychrekach dla dobra wszystkich pacjentów – podkreśliła.

Dlaczego lekarz to jedyny dobry wybór?

Ciągle wiele osób zapomina, że medycyna estetyczna to… MEDYCYNA.

– Dosyć powszechnie uważa się, że jest to dziedzina, którą mogą zajmować się wszyscy. Ale przecież tutaj trzeba znać się na anatomii oraz przede wszystkim wiedzieć, jak zareagować, gdy dojdzie do działania niepożądanego – podkreślał dr Krzysztof Miracki z Kliniki Miracki w Warszawie.

– Do najczęstszych powikłań po zabiegach należą przede wszystkim zakażenia, ziarniniaki, stany zapalne, długo utrzymujące się obrzęki, a w skrajnych przypadkach martwica. Pamiętajmy, że działania niepożądane mogą wystąpić u każdego, nawet gdy zabieg wykonuje lekarz, jednak to lekarz będzie wiedział, jak sobie z nimi poradzić, kosmetolog nie, będzie też mógł wypisać receptę i zareagować odpowiednio szybko. Czasami taka „rehabilitacja” trwa kilka dni, a czasami wiele miesięcy ­– dodała dr Katarzyna Grudzień.

Z kolei dr Beata Dethloff, która często wykonuje poprawki estetyczne po źle przeprowadzonych zabiegach w innych gabinetach, podkreśliła, że wiele powikłań bierze się też ze złego stosowania produktu, np. podania wypełniacza o nieodpowiedniej dla danego obszaru gęstości czy zbyt dużej ilości produktu. Zwróciła też uwagę na to, że wiele pacjentek źle wybiera, kierując się niską ceną zabiegu.

– Tymczasem pamiętajmy, że dobre kliniki medycyny estetycznej dbają o swoich pacjentów, oferując im atrakcyjne pakiety czy zniżki – na zabiegi wykonywane sprawdzonym preparatem przez doświadczonego lekarza – podkreśliła dr Beata Dethloff.

Na koniec dr Paweł Kubik z Centrum Medycznego dr Kubik w Gdyni omówił jeszcze jeden aspekt bezpieczeństwa wykonywania zabiegu:

– Organizm może zareagować na ciało obce wstrząsem anafilaktycznym, który wcale nie jest tak rzadki, jak się nam wydaje. My, lekarze, mamy na miejscu leki i wiedzę, jak ich użyć, aby w takiej sytuacji pomóc pacjentowi. A tutaj liczą się minuty, żeby nie powiedzieć sekundy, i czekanie na karetkę może zakończyć się wręcz tragicznie. Poza tym zawsze mówię: „Skoro nie chodzisz do higienistki stomatologicznej na robienie implantów czy na zastrzyk z kwasu hialuronowego w kolano do fizjoterapeuty, to dlaczego ryzykujesz zabiegiem iniekcyjnym wykonywanym u kosmetyczki?”. Nawet jeśli regulacje prawne nie są doskonałe, kierujmy się zawsze zdrowym rozsądkiem, przecież na szali jest nasze własne zdrowie.

Statystyki mówią same za siebie

Na konferencji zaprezentowano też wyniki ankiety przeprowadzonej przez współpracujący z nami portal WirtualnaKlinika.pl na grupie 90 osób zainteresowanych medycyną estetyczną i korzystających z zabiegów (głównie kobiet w wieku 31-50 lat). Wynika z niej, że:

  • mezoterapia (39%) i wypełniacze (37%) to dwie najpopularniejsze metody poprawy wyglądu,
  • 74% uważa, że zabiegi tego typu powinien wykonywać tylko lekarz, a 26% dopuszcza zabieg u kosmetologa lub kosmetyczki, jeśli ma ona w tym doświadczenie,
  • u 64% ankietowanych historie o powikłaniach wzbudzają lęk przed zabiegami,
  • 4% doświadczyło powikłań na własnej skórze (infekcja, uszkodzenie naczynia, grudki w ustach, a także… brak efektu),
  • 11% osób, idąc na zabieg, nie wie, jakim preparatem będzie robiony, a 6% nie jest o tym informowane podczas zabiegu,
  • 12% przyznało, że preparat do zabiegu nie jest otwierany w ich obecności,
  • 86% kieruje się w wyborze gabinetu doświadczeniem i renomą lekarza,
  • wśród obaw związanych z medycyną estetyczną przeważają: obawa przed sztucznym efektem (31%) i przed powikłaniami (29%),
  • w sumie 97% przyznało, że medycyna estetyczna jest bezpieczna, pod warunkiem że wykonuje ją doświadczony lekarz sprawdzonym produktem,
  • 99% uważa, że akcje takie jak #wbezpiecznychrekach są ważne i warto je prowadzić!

Trzy filary bezpiecznej medycyny estetycznej promowanych poprzez akcję #wbezpiecznychrekach:

Bezpieczne miejsce – a więc klinika/gabinet medycyny estetycznej, a nie salon kosmetyczny, fryzjerski, czy tym bardziej „injection party” u koleżanki!
Bezpieczny produkt – pytaj, czym robiony jest zabieg, sprawdź, czy ma certyfikację, czy jest produktem medycznym, czy może w ogóle być podawany iniekcyjnie.
Bezpieczne ręce – czyli krótko: ręce lekarza!

 

Marka Neauvia od początku udostępnia swoje produkty tylko lekarzom jako osobom uprawnionym do wykonywania zabiegów iniekcyjnych. Adresy klinik – a także Autoryzowanych Klinik Neauvia – znajdziesz na: www.neauvia.pl.

 

unnamed 3

 

unnamed 3

 

unnamed 4

 

unnamed 4

 

 

Zabiegi medycyny estetycznej to nie to samo, co zabiegi kosmetyczne. Są one o wiele bardziej inwazyjne i skomplikowane. Jeśli są wykonywane bez wiedzy na temat ogólnego stanu pacjenta, gruntownej znajomości anatomii, z pogwałceniem zasad aseptyki i antyseptyki mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.

Gwałtowny wzrost liczby gabinetów medycyny estetycznej i salonów kosmetycznych zwiększa ryzyko natrafienia na usługi nieprofesjonalne. Złudnym kryterium wyboru jest niska cena czy łatwość dostępu do zabiegu. Przy wyborze lekarza, któremu zaufamy powinniśmy kierować się jej wiedzą, doświadczeniem oraz profesjonalizmem w podejściu do planowania i wykonywania procedur. Zabiegi medycyny estetycznej są skuteczne i bezpieczne tylko wtedy, gdy wykonują je specjaliści posiadający także umiejętności właściwego zachowania się w razie wystąpienia powikłań czy zagrożenia życia.

Wobec coraz większej oferty i bardzo intensywnej reklamy, nie zawsze wiadomo, czym kierować się przy wyborze takiego specjalisty. Różne nazwy, mnogość sprzętów i preparatów powodują, że pacjenci nagminnie mylą zabiegi kosmetyczne z medycznymi. Często trafiają w ręce osób, które zabiegów medycznych w ogóle nie powinny wykonywać.

Tylko lekarz

Zabiegi medycyny estetycznej powinny być wykonywane przez lekarza, bądź – w przypadku niektórych procedur – przez osobę odpowiednio wykwalifikowaną, pracującą pod jego nadzorem. Powszechna dostępność preparatów i urządzeń powoduje, że coraz częściej takie zabiegi oferują osoby bez wykształcenia medycznego, niezbędnej wiedzy i umiejętności.

Należy pamiętać, że kosmetolog nie jest zawodem medycznym i nie posiada uprawnień do przeprowadzania zabiegów medycznych.

Aby kompetentnie zajmować się medycyną estetyczną nie wystarczy odbyć kilka jednodniowych kursów. Konieczne do tego jest wykształcenie medyczne, odpowiednia wiedza i umiejętności. Niestety, coraz częściej zdarza się, że osoby nie będące lekarzami wstrzykują botoks i kwas hialuronowy, pobierają krew i próbują podawać osocze bogatopłytkowe, czy nawet implantować nici liftingujące.

Temat ten był już wielokrotnie poruszany przez stowarzyszenia medyczne zajmujące się medycyną estetyczną, w tym przez Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych i Polskie Towarzystwo Lekarzy Medycyny Estetycznej POLME. Krytyczna opinia na temat wykonywania zabiegów medycznych przez kosmetologów została wyrażona na posiedzeniu senackiej komisji zdrowia w maju tego roku. Także na forum Unii Europejskiej trwają prace nad formalnym uporządkowaniem tych zagadnień. Wszystko to w trosce o upowszechnienie odpowiednich standardów i bezpieczeństwo pacjentów.

Z odpowiednim wykształceniem

Wydaje się, że medycyna estetyczna jest zbyt wąską dziedziną, aby kiedykolwiek mogła stać się specjalizacją medyczną, tak jak np. chirurgia czy kardiologia. Jest jednak odrębną specjalnością i zbiorem umiejętności, których lekarz, bez względu na swoją podstawową specjalizację, nabywa w trakcie wielokrotnych szkoleń i pracy.

Lekarze, którzy zajmują się medycyną estetyczną mają z reguły za sobą, oczywiście poza wykształceniem medycznym, kilkadziesiąt (czasami nawet kilkaset) szkoleń związanych z tą dziedziną. Pozwala to na zdobycie nie tylko potrzebnej wiedzy teoretycznej, ale przede wszystkim niezbędnych umiejętności praktycznych.

Część lekarzy, aby jeszcze bardziej pogłębić swoją wiedzę, decyduje się na ukończenie podyplomowych studiów w dziedzinie medycyny estetycznej. Najstarszą – chociaż obecnie nie jedyną – szkołą, która oferuje tego typu studia jest Podyplomowa Szkoła Medycyny Estetycznej (PSME) Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie. Trzyletni program tej szkoły obejmuje tematykę związaną nie tylko z medycyną estetyczną, ale także m.in. z medycyną przeciwstarzeniową (anti-aging).

Umiejętności i doświadczenie

O tym, czy ktoś posiada kompetencje do wykonywania zabiegów decyduje wiedza, umiejętności i praktyka. Niektóre procedury są dość dobrze opisane w literaturze (np. podawanie botoksu), ale większość (np. podawanie kwasu hialuronowego w różne obszary twarzy) wymaga dogłębnej znajomości anatomii i praktyki, pozwalającej wypracować własne standardy zapewniające jakość wykonania zabiegu. Dlatego tak ważne jest tutaj doświadczenie. A także – co nie jest bez znaczenia – poczucie estetyki.

Umiejętności nabywa się na kursach praktycznych oraz wykonując zabiegi w gabinecie. Dla osiągnięcia profesjonalizmu ważna jest więc regularna, jak najczęstsza praktyka. Tymczasem badania prowadzone przez PTMEiAA wykazały, że tylko ok 10% lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną traktuje ją jako swoją podstawową działalność.

Gdy medycyna estetyczna praktykowana jest okazjonalnie, jako dodatkowa forma usług, lekarz często nie ma możliwości zdobycia odpowiedniej biegłości, szczególnie przy zabiegach, które są trudne i z reguły nie wykonywane na co dzień (np. wypełnienie okolic brody kwasem hialuronowym).

Co z kwalifikacjami?

Kwalifikacje lekarza można zweryfikować między innymi poprzez umieszczone na jego stronie internetowej lub w gabinecie certyfikaty i świadectwa. Można ich też szukać na takich portalach jak www.znanylekarz.pl czy www.estheticon.pl. Znajdują się tam również opinie innych pacjentów o lekarzu, które mogą być cenną wskazówką przy wyborze.
Nie jest także niczym niewłaściwym zapytanie o doświadczenie lekarza w rozwiązywaniu danego problemu, wybór tego a nie innego preparatu itp.

Wywiad lekarski

Każdy zabieg musi zostać poprzedzony zebraniem wywiadu dotyczącego stanu zdrowia pacjenta. Taka konsultacja jest powszechną praktyką. Umożliwia rozpoznanie ewentualnych przeciwwskazań do zabiegu oraz takie jego dobranie, aby jak najlepiej spełnił oczekiwania pacjenta. W trakcie wywiadu lekarz zapyta m.in. o choroby, alergie, przyjmowane leki i wcześniej przebyte zabiegi.
Lekarz ma obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej. Dzięki niej w każdej chwili jest w stanie precyzyjnie określić jaki zabieg wykonał – kiedy i przy użyciu jakich narzędzi oraz preparatów. Jest to szczególnie istotne w przypadku niezadowalających efektów, ewentualnych powikłań czy planowania dalszych procedur.

Pacjent może w każdej chwili zwrócić się o kopię swojej dokumentacji medycznej. Brak dokumentacji, zgodnie z prawem, podlega karze.

Dla własnego bezpieczeństwa nie wolno ukrywać faktów dotyczących stanu zdrowia i stosowanego poprzednio leczenia. Nie powinno się w tym samym czasie korzystać z usług kilku lekarzy przeprowadzających podobne zabiegi. Jeśli jednak tak się zdarzy, we własnym interesie trzeba ich o tym poinformować.

Czasami lekarz przed zabiegiem zleci wykonanie badań, np. morfologię krwi lub oznaczenie poziomu hormonów. Może się również zdarzyć, że odmówi wykonania jakiegoś zabiegu. Powinniśmy potraktować to jako wyraz troski o nasze zdrowie i oznakę kompetencji, a nie ich braku.

Świadoma zgoda

Tym, na co pacjent powinien zwracać szczególną uwagę podczas wizyty są informacje o zabiegu. Przedstawione w sposób jasny i zrozumiały. I to nie tylko o oczekiwanych wspaniałych efektach, ale także o przeciwwskazaniach, możliwych skutkach ubocznych, ewentualnych powikłaniach i zaleceniach pozabiegowych.

Każdy pacjent, po wcześniejszym zapoznaniu się z informacjami na temat zabiegu, musi podpisać zgodę na jego wykonanie. Dla własnego bezpieczeństwa powinien podchodzić poważnie do zawartych tam zapisów. Decyzja o poddaniu się zabiegowi musi być podjęta z pełną świadomością oczekiwanych korzyści i możliwego ryzyka.

Jeśli lekarz nie rozmawia z nami przed wykonaniem zabiegu, nie próbuje dokładnie rozpoznać naszych oczekiwań, zbywa nas lub odmawia udzielenia wyczerpujących informacji, powinno to wzbudzić nasze wątpliwości.

Podczas zabiegu

Gabinet lekarski to najbezpieczniejsze miejsce do wykonywania wszelkich procedur medycznych, ze względu na znajdujące się tam zaplecze lekowe i obowiązujące w nim standardy sanitarne.
Jeśli usługi świadczone są przez lekarza w salonie kosmetycznym, to wykonuje je on na własne ryzyko i każdorazowo musi zadbać o odpowiednie warunki pracy. Niedopuszczalne jest by w jednym pomieszczeniu wykonywane były zabiegi z zakresu medycyny estetycznej i manicure, pedicure czy usługi fryzjerskie.

Zabiegi medyczne z reguły przebiegają z przerwaniem ciągłości tkanek, często też wiążą się z umieszczaniem preparatu (np. kwasu hialuronowego) w ciele, a więc niosą ze sobą ryzyko powstania zakażeń lub wytworzenia tzw. biofilmu. Podstawą bezpieczeństwa jest więc staranne przestrzeganie zasad aseptyki i antyseptyki.

Atmosfera w gabinecie

Istotne dla samopoczucia pacjenta jest to, w jakich warunkach przeprowadzane są zabiegi. Jeśli lekarz budzi nasze zaufanie, zachęca do rozmowy, wyjaśnia wątpliwości, zwraca uwagę na ból, dostosowuje tempo zabiegu do naszych odczuć, prawdopodobnie lepiej zniesiemy fizyczny dyskomfort. 

Miła atmosfera na pewno nie zastąpi kompetencji medycznych, ale jest ważna dla naszego stanu psychofizycznego. Pacjent ma prawo do tego, aby zabieg był wykonywany w maksymalnie przyjaznych warunkach. Pomocna w tym jest zarówno relaksująca muzyka, jak i gadżety służące odwróceniu uwagi od nieprzyjemnych doznań, np. antystresowe piłeczki.

Brak pośpiechu, a z drugiej strony punktualność i szanowanie czasu pacjenta, to kolejne ważne elementy, które powinny cechować każdą osobę wykonującą zabiegi.

Cena to nie wszystko

Wielu pacjentów przy wyborze specjalisty kieruje się ceną zabiegu. Jest to kryterium dość niebezpieczne, z uwagi na fakt, że osoby o mniejszych kompetencjach często usiłują zyskać klientów właśnie poprzez obniżanie kosztów.

Jeśli gabinet oferuje nam jakiś zabieg za połowę przeciętnej ceny na rynku, powinno nas to zastanowić. Na cenę wielu zabiegów znaczący wpływ ma koszt zużywanych preparatów, stąd ich radykalne obniżenie nie jest możliwe bez obniżenia jakości bądź ilości. Jeśli zabieg jest bardzo tani, można podejrzewać, że albo preparat jest niskiej jakości, albo zostanie podana jego mała ilość, która nie zapewni dobrego efektu.

Po każdym zabiegu lekarz ma obowiązek wydać pacjentowi paragon fiskalny lub fakturę. Powinien również podać informację o zastosowanych preparatach i ich zużytej ilości, omówić postępowanie pozabiegowe oraz udostępnić telefon kontaktowy na wypadek, gdyby pacjent potrzebował pomocy. 


 

dr p styczenDr Przemysław Styczeń

lekarz medycyny estetycznej,
absolwent Podyplomowej Szkoły
Medycyny Estetycznej PTL,
członek PTMEiAA.
Autor wielu artykułów prasowych
z zakresu medycyny estetycznej,
Ekspert na profilu Facebook
„Piękno przez cały rok”. 

www.facebook.com/DrStyczen
www.drstyczen.pl

www.mezoterapia.pl

 

Coraz więcej Polaków zaiteresowanych jest zabiegami medycyny estetycznej z użyciem kwasu hialuronowego oraz botoksu. Obecnie korzysta z nich 600 tysięcy osób. Aż 96% użytkowników jest zadowolonych z efektów zabiegów, a 88% myśli o poddaniu się kolejnym takim zabiegom. Coraz częściej decydują się na nie mężczyźni.

To najważniejsze wnioski z raportu instytutu badawczego BCMM „Zachowania i postawy konsumentów wobec zabiegów medycyny estetycznej”, który został zaprezentowany podczas konferecji zorganizowanej w Warszawie przez firmę Galderma, we współpracy ze Stowarzyszeniem Lekarzy Dermatologów Estetycznych i Kliniką Estell.

Jest to pierwsze tak szerokie badanie opinii publicznej na ten temat, przygotowane na zlecenie firmy Galderma Polska. Wynika z niego, że aż milion Polaków planuje wykonać zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego i botoksu w ciągu najbliższego roku.

Celem zabiegów z wykorzystaniem kwasu hialuronowego oraz botoksu jest odmłodzenie i poprawa wyglądu oraz zwiększenie atrakcyjności, a efekty widoczne są zazwyczaj prawie natychmiast.

- Polacy doskonale orientują się w trendach rynku zabiegów medycyny estetycznej. Mimo że 96% respondentów zna zabiegi, to korzysta z nich 2,3% populacji, czyli ok. 600 tysięcy osób - mówi Robert Bitner, dyrektor zarządzający Galderma Polska - Z roku na rok obserwujemy jednak wzrost liczby pacjentów korzystających z zabiegów, a także coraz większe zainteresowanie medycyną estetyczną. Dlatego tak ważne stają się edukacja i upowszechnianie wiedzy na temat bezpieczeństwa zabiegów, po to, aby pacjenci mogli świadomie wybierać.

Kto korzysta z zabiegów z wykorzystaniem kwasu hialuronowego i/lub botoksu? Oczywiście, głównie są to kobiety, ale coraz bardziej zauważalny jest też udział mężczyzn (16%). Ci ostatni raczej niechętnie przyznają się do poprawiania urody. Wśród kobiet temat korekcji zmarszczek czy poprawy kształtu ust bywa przedmiotem dyskusji i wymiany doświadczeń, a fakt wykonania zabiegu coraz częściej nie jest ukrywany i wręcz łączony z postawą dbałości o siebie i swoje zdrowie.

- Polacy decydując się na zabieg medycyny estetycznej potrzebują przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Wybierają polecony gabinet, doświadczonego lekarza, który zaproponuje zabieg z użyciem sprawdzonego preparatu – wyjaśnia Robert Bitner - Nasz flagowy produkt, Restylane jest już od 20 lat obecny w gabinetach lekarskich. Jest to pierwszy na świecie kwas hialuronowy wykorzystywany do zabiegów medycyny estetycznej. Jako jeden z nielicznych na świecie produktów dla medycyny estetycznej ma certyfikat jakości amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków FDA.

Z dobrodziejstw medycyny estetycznej korzystają głównie mieszkańcy większych miast (65% mieszka w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców), osoby dobrze wykształcone (94% legitymuje się wyższym lub średnim wykształceniem), aktywne zawodowo (75%), o wyższych dochody gospodarstwa domowego (59% posiada dochód powyżej 5 tys. zł netto miesięcznie).

Głównym motywem decyzji o poddaniu się zabiegowi jest chęć poprawy samopoczucia (58%) oraz zwiększenia własnej atrakcyjności (40%). Pacjenci chcą też poprawić swoją pewność siebie (26%) i zwiększyć samoakceptację (29%).
Wśród kobiet głównym impulsem decyzji jest bak akceptacji własnego wyglądu (42%), a wśród mężczyzn – namowa bliskiej osoby (31%).

Z badania wynika, że przed wykonaniem zabiegu pacjenci szukają konkretnych informacji. Przede wszystkim interesuje ich cena (64%), czas trwania i sposób wykonania (61%) oraz ewentualne skutki uboczne (61%). Prawie tyle samo osób (57%) decyduje się na wykonanie zabiegu przez lekarza, co przez kosmetologa lub kosmetyczkę (43%).

- Przed nami wielka praca edukacyjna. Mimo że – zgodnie z prawem - zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego i toksyny botulinowej mogą wykonywać wyłącznie lekarze, nadal znaczna część pacjentów decyduje się na wizytę u kosmetologa lub kosmetyczki. Stwarza to realne zagrożenie powikłaniami po zabiegu, związanymi z brakiem właściwej diagnozy i oceny stanu zdrowia pacjenta przed zabiegiem czy nieprecyzyjnym miejscem aplikacji preparatu - ocenia dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych

Głównym kryterium wyboru miejsca wykonania zabiegu jest polecenie osoby, która wykonywała już tam zabieg (35%), dobra reputacja danego gabinetu (34%) oraz jego wyposażenie w nowoczesny sprzęt i urządzenia (29%).

Najczęściej preparaty wypełniające zgodnie z życzeniem pacjentów aplikowane są w okolice oczu (42%), czoła (37%) i ust (29%).



Bez tytułu2Bez tytułu2.


Wszystkie prezentowane wyniki badań pochodzą z raportu „Zachowania i postawy konsumentów wobec zabiegów wykorzystujących toksynę botulinową i kwas hialuronowy” opracowanego przez BCMM Badania Marketingowe Sp. z o.o. na zlecenie Galderma Polska w czerwcu 2018 r. na reprezentatywnej próbie ponad 2000 respondentów.

Po wakacjach skóra z reguły potrzebuje silnego nawilżenia i regeneracji. Na szczęście jesień to bez wątpienia najlepszy czas na zadbanie o jej kondycję – w tym okresie możemy bezpiecznie korzystać z najbardziej skutecznych zabiegów medycyny estetycznej. Na jakie warto się zdecydować? Podpowiadamy!

Idealne warunki

Latem skóra narażona jest m.in. na silne działanie promieni słonecznych oraz wysokie temperatury, które wysuszają skórę i przyczyniają się do ogólnego pogorszenia się jej kondycji. W słonecznie miesiące niestety nie możemy sobie pozwolić na szybką reakcję i intensywną regenerację – części zabiegów medycyny estetyczniej nie powinno się w ogóle wykonywać latem, a pozostałe wymagają silnej i regularnej ochrony przeciwsłonecznej, o czym część nas może zapomnieć i tym samym zaszkodzić swojej cerze. Na szczęście tuż po tym trudnym okresie przychodzi jesień, czyli idealny czas na wizytę w gabinecie medycyny estetycznej. Dzięki mniejszemu narażeniu na oddziaływanie promieni słonecznych jesteśmy po prostu bezpieczniejsi i możemy dać swojej skórze czas na ewentualną rekonwalescencje pozabiegową.

TOP 3 zabiegów na jesień

Wybór zabiegów regenerujących skórę po lecie jest obecnie bardzo szeroki i nietrudno poczuć się zagubionym. Które z nich zapewnią najlepszy efekt? Pytamy o to dr n. med. Monikę Kuźmińską z Yonelle Beauty Institute.

Perfect Derma Peel

Jesienią na pewno warto pomyśleć o peelingach – przywracają one bardzo szybko dobrą formę skórze, odświeżają ją i rozjaśniają przebarwienia. Mogą też pomóc w walce z zaskórnikami czy trądzikiem. W tej kategorii wybór jest naprawdę duży i warto skonsultować się z lekarzem, który będzie dla nas najlepszy. Jednak na uwagę na pewno zasługuje Perfect Derma Peel, który dzięki połączeniu niezwykle skutecznych składników już po jednym zabiegu pozwala uzyskać spektakularne rezultaty. – Perfect Derma Peel jest jedynym peelingiem zawierającym glutation – bardzo silny antyoksydant, który sprawia, że skóra staje się rozjaśniona i rozświetlona, a dodatkowo spowalnia też proces starzenia i chroni skórę przed działaniem wolnych rodników – mówi dr n. med. Monika Kuźmińska z Yonelle Beauty Institute. Efekt związany jest jednak z silnym złuszczaniem, które pojawia się ono po 3-4 dniach i trwa min. 3 dni.

Mezoterapia

Twojej skórze potrzebny jest zastrzyk energii? W takim wypadku idealnym wyborem będzie mezoterapia, czyli zabieg polegający na licznych płytkich nakłuciach skóry w celu wprowadzania do niej określonych substancji, które ją zregenerują, ujędrnią i nawilżą. Zależnie od oczekiwań można zastosować preparat z kwasem hialuronowym lub mieszanką peptydów i witamin. Często wykorzystuje się do niej również osocze bogatopłytkowe. – Odwirowane w specjalny sposób osocze zawiera liczne substancje aktywne, czynniki wzrostu, które poprawiają gęstość, jędrność i koloryt skóry, zmniejszając zmarszczki i bruzdy. Jest to materiał autologiczny, dlatego rezultaty, które uzyskujemy są efektem naturalnego procesu naprawczego organizmu – dodaje dr Kuźmińska.

Laser Mosaic

Jesienne miesiące to również najlepszy czas na wykonywanie zabiegów laserowych. Upraszczając, ich działanie opiera się na celowym uszkodzeniu czy podrażnieniu skóry tak, aby stymulować ją do odbudowy. Dlatego tak ważne jest, żeby nie narażać wtedy skóry na działanie promieni słonecznych. Jaki laser wybrać? Najlepiej bezpieczny, skuteczny i z krótkim czasem gojenia. Warunki te spełnia m.in. laser Mosaic. – Łączy on skuteczność działania ze stosunkowo małą inwazyjnością. Duża rozpiętość parametrów terapeutycznych daje możliwość wykonania zabiegów mniej lub bardziej agresywnie w zależności od potrzeb skóry, jak i oczekiwań pacjenta – ocenia dr Kuźmińska. Efektem tego zabiegu jest poprawa owalu twarzy oraz ujędrnienie i odmłodzenie skóry. Zmarszczki stają się mniej widoczne, a ewentualne przebarwienia czy drobne blizny usunięte.

 

Źródło: mat. prasowe

Rozmowa z doktorem Andrzejem Ignaciukiem, Prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging


 

W tym roku mija 25 lat od powołania Sekcji Medycyny Estetycznej PTL, z której wyrosło wasze Towarzystwo. To ćwierć wieku rozwoju estetyki z udziałem medycyny i lekarzy. Pamięta pan atmosferę tamtych czasów, gdy pierwsze informacje o zabiegach medycyny estetycznej przebijały się do Polski?

Pamiętam, jak podczas zebrania Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, gdy składaliśmy wniosek w sprawie sekcji, pojawiły się głosy starszych kolegów: „Po co nam to? W jakim celu? Przecież jest tyle ważniejszych problemów!”

Spotykaliście się wręcz z ostracyzmem ze strony części środowiska lekarskiego…

O medycynie estetycznej wówczas nikt praktycznie nie słyszał, więc lekarzom trudno było w działaniach estetycznych dostrzec medycynę. Pomagało trochę to, że te nowości przychodziły z Zachodu, miały nimb nowoczesności. Staraliśmy się upowszechniać informacje naukowe, tłumaczyć procesy fizjologiczne, wskazywać, że to nie tylko korekcja, ale i prewencja. Ale świat medyczny podchodził do nas z rezerwą. Dopiero w 2000 roku, na kongresie dermatologów w Łodzi, odbyła się pierwsza sesja na temat medycyny estetycznej.
Teraz kolegom lekarzom jest łatwiej, bo przychodzą na gotowe… Ale zdobycie zaufania, przekonanie, że my jesteśmy lekarzami, a nasi pacjenci są pacjentami, że to nie jest paramedycyna, wymagało sporo pracy.

No i dzisiaj zbieracie laury. Ostatnie lata to burzliwy rozwój tej dyscypliny.

Zmieniło się przed wszystkim społeczeństwo – ludzie zaczęli bardziej dbać o siebie, poświęcać więcej czasu, i oczywiście pieniędzy, by zapewnić sobie dobrostan fizyczny i psychiczny.

Ale dostaliście też nowe narzędzia.

Faktycznie, na początku medycyna estetyczna miała trochę peelingów, mezoterapię, ale tylko z istniejących leków, które rozcieńczało się do iniekcji, amerykański kolagen, który dał mnóstwo powikłań, jako wypełniacz - silikon i może jeszcze laser CO2. Dziś trudno w to uwierzyć, ale kwas hialuronowy pojawił się dopiero w połowie lat 90., a toksyna botulinowa – pod koniec tamtej dekady.

Uczył się pan medycyny estetycznej we Włoszech. Czy tam sytuacja wyglądała lepiej?

Początki na świecie były podobne, ale proszę pamiętać, że poczucie estetyki łatwiej rodzi się w krajach ciepłych, o większej tradycji kulturowej. Stąd pewnie szybszy rozwój tamtych rynków, które oczywiście startowały też z zupełnie innego poziomu zamożności społeczeństw.
U nas było trudniej, ale w ostatnich dziesięciu latach, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej, kiedy zniknęły ograniczenia gospodarcze i bariery celne, dogoniliśmy świat. Mamy wielu doskonale wykształconych specjalistów, dostęp do najbardziej spektakularnych nowości i szybko rosnącą grupę pacjentów świadomych wagi dbania o siebie dla jakości życia.

Ten wzrost popytu powoduje, że na medycynie estetycznej chcą zarabiać wszyscy. Zabiegi medyczne wykonują kosmetyczki, lekarze świeżo po studiach biorą się za „ostrzykiwanie”, bo to stosunkowo łatwy sposób drobienia do pensji w szpitalu.

Kosmetyczki zajmują się estetyką od zawsze i robią w tym zakresie kawał dobrej roboty. Ten rynek będzie istniał, trzeba go tylko ucywilizować, jasno określić, gdzie są granice związane z kompetencją i bezpieczeństwem. Zresztą, wreszcie coś się w tej sprawie dzieje, więc może niedługo pole do nieporozumień będzie mniejsze.
Naszym celem powinno być podnoszenie wiedzy i umiejętności środowiska lekarskiego. Śmieszą mnie koledzy, którzy nauczyli się dwóch trików ze strzykawką, odbyli jedno czy dwa szkolenia produktowe i z uśmiechem na twarzy ogłaszają światu swoje mądrości na temat fizjologii starzenia, autorskich technik wykonywania zabiegów, standardów estetycznych.

Stara prawda mówi, że im więcej wiesz, tym więcej w tobie pokory?

Nie mamy żadnego tytułu, by formalnie dyscyplinować lekarzy, oczywiście, jeśli nie przekraczają prawa. Ale musimy wpływać na świadomość odpowiedzialnego podejścia do medycyny estetycznej, bo w przeciwnym razie jawić się będziemy nie jak rzetelni lekarze, ale jak banda cwaniaków rozpowszechniających fake news.

Jak pan sobie wyobraża takie samooczyszczanie się środowiska?

To jest trudne, bo rzeczywiście wejście w medycynę estetyczną wydaje się być bardzo atrakcyjne, szczególnie młodym lekarzom, zaraz po studiach, którzy pacjenta jeszcze dobrze nie widzieli. Firmy dystrybucyjne kuszą okazjami, leasingami, obiecują promocję w mediach, jak kupi się od nich więcej.
Z tego co wiem, w żadnym kraju nie opracowano jeszcze systemu, który promowałby tych, którzy wiedzą najwięcej, a nie ryczą najgłośniej. Ale to jedyna droga kreowania obrazu medycyny estetycznej i anti-aging, jako istotnego elementu opieki medycznej, szczególnie w perspektywie coraz dłuższego życia, które chcielibyśmy spędzać w dobrostanie.

Kilka lat temu zainicjowaliście promocję certyfikowanych lekarzy medycyny estetycznej.

Chcemy pokazać kolegom, że jeśli ktoś zdecyduje się poświęcić tej fascynującej dyscyplinie cały swój czas, dokształcać się, doskonalić swoje umiejętności, to może dołączyć do ligi profesjonalistów. Nie mistrzów świata, ale właśnie profesjonalistów – ludzi odpowiedzialnych, etycznie podchodzących do swojej pracy i pacjentów. To właśnie przykład wskazywania wysokich standardów i wskazówka dla pacjentów, komu warto zaufać.

Prawa rynku pokazują, że często rzetelność i moralność przegrywa z półprawdami i chwytami marketingowymi.

Oczywiście, że za pacjentem idzie pieniądz, a jak ktoś prowadzi biznes, to musi o nim myśleć. Proszę spojrzeć jakie są ceny urządzeń do wykonywania zabiegów, oryginalnych, sprawdzonych preparatów. Komercjalizacja wymusza różne zachowania. Mówi się, że pacjentów wabi się chwytliwym nazwiskiem, a zabieg wykonuje ktoś inny. Że jeśli przedłużysz wizytę, bo np. uważasz, że trzeba dokładnie zbadać pacjenta, właściciel kliniki potrąca ci z przychodów, bo spada „przerób”. Lista takich wątpliwych zachowań jest pewnie długa. Mam nadzieję, że to się będzie cywilizowało, bo to jedyna droga podnoszenia standardów. Także wśród firm dostarczających nam sprzęt i produkty.

Jak więc widzi pan rozwój medycyny estetycznej w najbliższych latach?

Technologicznie pewnie wiele nas już nie zaskoczy. Ale jest sporo do zrobienia jeśli chodzi właśnie o standardy zachowań, współpracę z naszym otoczeniem biznesowym, procedury obsługi pacjenta, kształcenie permanentne lekarzy. Pewnie będzie też postępowała specjalizacja. Rozwój technik autologicznych, wypełniaczy, laserów, medycyny regeneracyjnej powoduje, że lekarze zaczną doskonalić się w konkretnej dziedzinie, by móc coraz bardziej kompetentnie odpowiadać na potrzeby pacjentów. Rynek będzie oczywiście rósł, ale będzie się porządkował. Będzie coraz więcej prawdziwej medycyny, a coraz mniej szarlatanów obiecujących odmłodzenie w godzinę. Mamy przecież wypracowane doskonale standardy. Wystarczy się ich trzymać.

 

Rozstępy są częstym problemem estetycznym dotyczącym ciała. W odróżnieniu od cellulitu, jest to problem dotykający obu płci. Powstają u młodych dziewcząt i chłopców w okresie intensywnego wzrostu, są pozostałością po ciąży, pojawiają się u mężczyzn zaczynających uprawiać kulturystykę lub zbyt intensywnie trenujących na siłowni.

Powstają one na poziomie skóry właściwej, a ich pojawienie się związane jest z upośledzeniem fibroblastów - komórek produkujących kolagen i elastynę. Są to białka odpowiedzialne za elastyczność i sprężystość skóry, która nadaje jej odpowiednie napięcie i jędrność. Powodem tworzenia się rozstępów jest niewspółmierność pomiędzy wytrzymałością skóry i siłami ją rozciągającymi (w wyniku szybkiego wzrostu masy ciała, ciąży, wyczynowego sportu), ale także uwarunkowania genetyczne. Występują jednak szczególne okresy w życiu człowieka, które sprzyjają ich powstawaniu: dojrzewanie, ciąża i menopauza. W tym czasie dochodzi do zwiększonej produkcji kortyzolu, który upośledza funkcje fibroblastów i spowalnia syntezę kolagenu.

Pojawiające się rozstępy wskazują na patologię fibroblastów. Jego nieprawidłowe funkcjonowanie powoduje zaburzenia w produkcji dwóch podstawowych białek strukturalnych (kolagenu i elastyny), przez co skóra traci swoją elastyczność i sprężystość.

Rozstępy mogą się pojawiać niemal w każdej okolicy ciała, z wyjątkiem twarzy, rąk i stóp. Jednak najczęściej występują na biodrach, udach czy piersiach - w przypadku kobiet oraz okolicy krzyżowo-lędźwiowej i obręczy barkowej - w przypadku mężczyzn. Ich cechą charakterystyczną jest to, że występują obustronnie, tj. po obu stronach ciała.

Fazy tworzenia się rozstępów

• Faza I (zapalna) – w tym okresie rozstępy mają kolor czerwony, czerwono-winny lub czerwono-niebieski i są równolegle ułożone. W tej fazie najłatwiej się ich pozbyć.
• Faza II (zanikowa) – tracą swoje czerwone zabarwienie, rozjaśniają się i zmniejszają. Mówi się, że w tej fazie następuje pozorna regeneracja rozstępów. Leczenie w tej fazie poprawia stan skóry, ale nie jest już możliwe ich całkowite pozbycie się.

Jak ich uniknąć?

Jak to często bywa, także w tym przypadku lepiej więc zapobiegać niż zwalczać. Metodą jest systematyczne i staranne dbanie o siebie i swoją skórę. Dotyczy to zwłaszcza kobiet w ciąży, w okresie ją poprzedzającym i następującym po niej. Oto najważniejsze zasady, których należy przestrzegać:
• odpowiednia dieta, bogata w witaminy A, E, PP, B5 i mikroelementy, w tym cynk i krzem;
• dbanie o zachowanie stałej wagi;
• unikanie niskokalorycznych, „cudownych’ diet;
• używanie kosmetyków pielęgnacyjnych – kremów, olejów, żeli na bazie roślinnej, elastyny, kolagenu, witamin, preparatów łożyskowych, acetazolamidów, alfahydroksykwasów.

Jak z nimi walczyć?

Stosowanie się do tych zasad jest bardzo ważne, ponieważ leczenie rozstępów jest procesem trudnym i długotrwałym. Terapia najczęściej wykorzystuje kilka metod leczenia równocześnie. Rozpoczyna się od konsultacji u lekarza zajmującego się medycyną estetyczną, wykonującego zabiegi z zakresu laseroterapii, radiofrekwencji, karboksyterapii. Często pacjenci, zwłaszcza jeśli zgłaszają się do leczenia w drugiej fazie rozwoju, muszą pogodzić się z tym, że ich całkowite usunięcie nie będzie możliwe. Można natomiast znacząco je zredukować, dzięki odbudowie zniszczonej struktury skóry.
Najskuteczniejszą metodą leczenia rozstępów jest laseroterapia. Zabiegi laserowe regenerują tkanki i je remodelują oraz poprawiają koloryt skóry. To metoda nieinwazyjna lub małoinwazyjna, a przy tym niezwykle bezpieczna – pod warunkiem, że operatorem jest doświadczony specjalista. Zastosowanie laserów frakcyjnych prowadzi do wytworzenia młodych komórek skóry i naskórka, które zastępują wyspowo uszkodzone komórki i zapewniają lepszy metabolizm i syntezę białka w tkankach.

Zalecane zabiegi

Laser CO2

Za pomocą lasera CO2 możemy niwelować rozstępy, blizny (potrądzikowe, pooperacyjne, pourazowe, pooparzeniowe), przebarwienia, włókniaki, brodawki wirusowe, odciski.

Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym. Zwykle trwa od 10 minut do godziny. Należy uwzględnić jeszcze około 30 minut na znieczulenie kremem EMLA. Pacjent może odczuwać wzmożone ciepło lub ukłucia leczonej okolicy. Zabieg należy powtórzyć 2-4 razy, aby w pełni zregenerować uszkodzona skórę. Przerwa między zabiegami wynosi 4–5 tygodni.
Bezpośrednio po zabiegu pacjent odczuwa dyskomfort podobny do reakcji po intensywnym opalaniu. Przez 2–3 dni występuje przemijający lekki rumień i obrzęk (1–2 dni). Może pojawić się również niewielkie zbrązowienie skóry, które ustępuje w ciągu kilku dni. Często występuje powierzchowne złuszczanie naskórka, trwające maksymalnie do 14 dni. Jest to efekt procesu jego odnowy.
Niezbędnym elementem prawidłowej i bezpiecznej terapii jest ochrona przed słońcem. Należy regularnie stosować kremy z wysokim filtrem przez co najmniej 30 dni po zabiegu.

Radiofrekwencja (RF) i mikronakłuwanie

Radiofrekwencja RF to fale elektromagnetyczne o częstotliwości fal radiowych (RF), które powodują mocne rozgrzanie skóry właściwej, wywołujące szok termiczny prowadzący do regeneracji i przebudowy struktury kolagenowej. W konsekwencji uzyskujemy jędrniejszą i bardziej elastyczną skórę. Kluczowe jest to, aby z temperaturą 45-60 stopni dotrzeć na odpowiednią głębokość. Niższa temperatura nie uruchomi właściwych procesów regeneracji, a zbyt wysoka powoduje termiczne uszkodzenie tkanek.

Mikronakłuwanie to z kolei zabieg, w którym wykorzystuje się wałek z mikroigłami do mechanicznego pobudzenia skóry. Takie działanie, poprzez uszkodzenia mechaniczne, także stymuluje procesy naprawcze. Technologie te często łączy się w jednym urządzeniu, np. Scarlet RF.

Problem w likwidacji rozstępów polega na ich głębokim położeniu oraz bardzo małej ilości prawidłowej tkanki w nich zawartej. Po nakłuciu do 3,5 mm RF wysyła energię o bardzo dużej mocy głęboko w skórę i stymuluje powstawanie nowego kolagenu dokładnie tam gdzie, jest on potrzebny, czyli w rozstępie. Daje to bardzo silny bodziec termiczny i mechaniczny stymulujący fibroblasty. Włókna skręcają się i zagęszczają, powstają między nimi nowe wiązania. W ten sposób rozstępy na nowo zaczynając się zapełniać i w rezultacie zanikać.

Odmianą metody mikronakłuwania jest wykorzystanie urządzenia Dermapen, które dzięki specjalnej głowicy wyposażonej w igły pozwala precyzyjnie uszkodzić skórę i zmobilizować ją do samo naprawy.

Nici PDO

Nici PDO (polidioksanon) to wchłanialne nici chirurgiczne stosowane w celu pojędrnienia skóry oraz uzyskania efektu liftingu tkanek.

Aplikacja nici liftingujących jest mało inwazyjna i praktycznie bezbolesna, trwa około pół godziny, nie pozostawia blizn ani nacięć, a drobne zaczerwienienia znikają w ciągu kilku dni. Można je aplikować niemal na całym ciele.

W przypadku zwiotczenia tkanek i rozstępów na pośladkach, brzuchu, ramionach i nogach zabieg trwa zazwyczaj 30–60 minut. Rozpoczyna się od nałożenia kremu znieczulającego. Po oznaczeniu zakresu zabiegu następuje wprowadzanie igieł z nićmi w tkankę podskórną. Nici pozostając w ciele stymulują tkanki i powodują stopniowe wypełnianie się rozstępów.

Karboksyterapia

Leczenie dwutlenkiem węgla to metoda bezpieczna, mało inwazyjna i sprawdzona klinicznie. Polega na wprowadzeniu kontrolowanej ilości dwutlenku węgla (CO2), w zależności od wskazań: śródskórnie, podskórnie lub do tkanki tłuszczowej. Ze względu na bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa leczenie to może być prowadzone niezależnie od pory roku, nasłonecznienia i temperatury otoczenia.

Gdy podamy podskórnie lub śródskórnie dwutlenek węgla, organizm interpretuje ten fakt jako niedotlenienie i reaguje zwiększonym przepływem krwi w leczonym miejscu. Powtarzając zabiegi sprawiamy, że wytworzą się nowe, drobne naczynia krwionośne, co zapewnia wzrost ilości tlenu i czynników odżywczych w miejscu poddanym terapii. Poprawa krążenia i odżywienia tkanki powoduje, że komórki lepiej się regenerują. Następuje stymulacja produkcji kolagenu oraz poprawia się retencja wody, a co za tym idzie zmniejszają się obrzęki.

Efektem tych procesów jest wzmocnienie napięcia skóry i zwiększenie jej grubości. Pacjent obserwuje, w zależności od leczonego obszaru, mniej widoczne rozstępy i blizny, zmniejszenie ilości drobnych zmarszczek, podwyższenie napięcia skóry opadającego podbródka czy szyi.

W czasie zabiegu można się spodziewać małego dyskomfortu związanego z ukłuciem, wprowadzaniem gazu pod skórę. Skóra i tkanka podskórna ulegają rozwarstwieniu więc można to odczuwać jako pieczenie lub niewielki ból. Leczony obszar może być nieco zaczerwieniony, tuż po zabiegu można wyczuwać trzaski pod skórą (obecność gazu), mogą pojawić się małe zasinienia.
W dniu zabiegu w miejsce leczone nie należy wcierać żadnych kremów ani korzystać z pływalni. Pacjent natychmiast po leczeniu może powrócić do normalnej aktywności. Zwykle planujemy od kilku (5-8) do kilkunastu (12-18) zabiegów.

Źródło: UiM (17)


 Dr Ewa Rybicka

Co robić, gdy po zabiegu modelowania kwasem hialuronowym ust coś pójdzie nie tak? To właśnie w tym przypadku dochodzi do najczęstszych i najdrastyczniejszych powikłań.

1. Normalnym jest, że po zabiegu robi się obrzęk i mogą być widoczne siniaki - wynika to z mocnego unaczynienia tkanek. Jednak opuchlizna, z którą pacjent wychodzi z gabinetu, nie powinna się już powiększać. Jeśli pacjent przychodzi do domu i widzi, że opuchlizna jest większa, a po kolejnej godzinie warga puchnie jeszcze bardziej, to nie należy masować, rozgrzewać, ani czekać, aż samo się rozejdzie. W ten sposób nie rozwiąże się problemu. Trzeba NIEZWŁOCZNIE udać się do kompetentnego lekarza, żeby szybko rozpuścił kwas.
Najlepiej pójść do osoby, która wykonała zabieg. Niestety, powszechną praktyką w wielu gabinetach jest chowanie głowy w piasek. Przekonuje się pacjenta, żeby poczekał, albo odsyła go, by szukał pomocy gdzie indziej. Proponuję nie słuchać lekarzy, którzy pocieszają, że samo zniknie, radzą masować itp. Nie wolno czekać! Samo nie zniknie, trzeba błyskawicznie usunąć kwas z ust. Jeśli zabieg wykonała kosmetyczka w ogóle nie ma co na nią liczyć, bo kosmetyczki nie mają wystarczających możliwości i umiejętności by skutecznie pomóc. Boją się zresztą podawać hialuronidazę, gdyż ta może wywołać reakcje alergiczne i jeszcze bardziej skomplikować sprawę.

2. Jeśli opuchlizna z którą opuściliśmy gabinet, utrzymuje się ponad tydzień, także należy udać się do specjalisty. Obrzęk standardowo znika po 4-5 dniach. Dłuższe utrzymywanie się obrzęku może świadczyć o tym, że nie ma co prawda ostrej reakcji alergicznej, ale pojawiła się nadwrażliwość lub początki infekcji.

3. Jeśli od zabiegu minęło około dwóch tygodni i można wymacać pod skórą palcami miejsca miękkie i twarde, albo pojawia się pieczenie lub ból, którego wcześniej nie było – należy od razu udać się do lekarza.

4. Trzymajmy się zasady, że jeśli po zabiegu już się nam polepszyło – opuchlizna zeszła lub zmniejszyła się, a usta zaczęły wyglądać dobrze – a potem coś się pogarsza, to nie wolno czekać, aż sytuacja sama się ustabilizuje. Trzeba udać się do lekarza, bo to oznacza, że zaczęło się dziać coś niepożądanego, np. późna reakcja nadwrażliwości albo infekcja.
Nie warto lekceważyć żadnego z tych objawów, bo zmiany mogą być trudne do odwrócenia lub wręcz nieodwracalne. Usta są bardzo delikatną tkanką, łatwo się naciągają, mogą się w nich zrobić zwłóknienia i przywrócenie ich do stanu sprzed powikłania może się okazać bardzo trudne.


marek wasiluk
Dr Marek Wasiluk
specjalista medycyny estetycznej. 
Ekspert w dziedzinie laseroterapii. 
Prekursor i poszukiwacz nowych 
rozwiązań medycznych.
Pomysłodawca i założyciel kliniki 
Triclinium,

W ostatnich miesiącach spotykam się z narastającą falą powikłań po podaniu kwasu hialuronowego. Choć to jeden z najpopularniejszych preparatów w medycynie estetycznej, uznawany za łatwy w stosowaniu i bezpieczny, powoduje coraz więcej problemów. Warto więc wiedzieć, co robić, gdy dzieje się coś niepokojącego, bo czas ma tutaj ogromne znaczenie.

Tygodniowo dostaję po kilkanaście maili opisujących przypadki powikłań. Przychodzą też pacjentki, które trzeba ratować po nieudanych zabiegach w innych gabinetach. Oto trzy przykłady.

Po kwasie jak po pobiciu

Stała pacjentka. Przychodzi raz na pół roku na minimalne korekty twarzy. Ostatnio była we wrześniu. Tym razem prosi o konsultację. Gdy wchodzi, nie poznaję jej. Wygląd jak po ciężkim pobiciu – twarz zapuchnięta, z nierównymi obrzękami. Wyciągam jej zdjęcia sprzed pół roku – szok! Nic dziwnego, że jej nie poznałem…

Pacjentka mówi, że ma dentystkę, do której chodzi od dwudziestu lat. Podczas ostatniej wizyty lekarka powiedziała, że teraz zajmuje się także medycyną estetyczną i zapytała, czy nie chce sobie czegoś wstrzyknąć. Pacjentka się zgodziła - efekt widzimy w moim gabinecie.
Wyglądała naprawdę źle. Nie była w stanie powiedzieć, jaki kwas jej podano. Wiedziała tylko, że pochodził z butelki. To dziwne, bo standardowo kwas hialuronowy jest sprzedawany w strzykawkach, na które przed zabiegiem tylko nakłada się igłę. W butelkach sprzedaje się kwasy do mezoterapii, ale taki wchłonął by się w ciągu kilku dni.

Pacjentka nie miała natomiast wątpliwości ile kwasu jej podano – 5 ml. Zapytałem, ile zapłaciła. Zabieg przy użyciu 5 ml kwasu kosztował nieznacznie mniej, niż u mnie za 1 ml. Taka cena oznacza jedno – preparat nie pochodził z wiarygodnego źródła.
Największym problemem było jednak to, w jaki sposób go podano. Zrobiono to źle, nie w tych miejscach, gdzie należy i na niewłaściwej głębokości. Co robić?

Na początek wstrzyknąłem pacjentce preparat rozpuszczający kwas hialuronowy. Ponieważ takiej ilości kwasu nie da się rozpuścić na raz, musieliśmy umówić się na kolejną wizytę. Koszt pozbycia się efektów okazyjnego zabiegu będzie więc dużo wyższy niż oszczędności. O stresie i zagrożeniu dla zdrowia nie wspominam.

 Wałki pod oczami

Pacjentka, lat 50+, zgłosiła się po ratunek. Poszła do jakiegoś gabinetu medycyny estetycznej z problemem zmarszczek pod oczami. Ktoś podał jej w zmarszczki gęsty kwas hialuronowy. W efekcie, zamiast wyprostowanych zmarszczek, ma pod oczami wałeczki.

Wypełnianie zmarszczek w okolicach oczu nie jest prostą sprawą - nie zawsze daje dobry efekt. Póki pacjent jest w miarę młody, raczej nie ma problemu. Ale u pacjentów w wieku 50+ skóra w tej okolicy jest wiotka, ścieńczała, tkanka podskórna jest w zaniku. Właściwie podawanie kwasu w zmarszczki mija się z celem. Nie tylko gęstego, ale i rzadkiego, po którym po prostu nie będzie widać efektu.

W tym przypadku mamy więc do czynienia z modelowym nieodpowiednim dobraniem metody do problemu. Dlaczego lekarz, do którego pacjentka poszła, nie spojrzał szerzej i nie zaproponował innej terapii? Może do niczego innego nie był przygotowany. Są lekarze, którzy „odmładzanie” sprowadzają do stosowania dwóch preparatów: kwasu hialuronowego i botoksu. Zabrakło mu też wiedzy - powiedział pacjentce, że wałki rozejdą się po 2-3 tygodniach. Nie rozeszły się jednak, co było oczywiste…

Usta jak po użądleniu

W trybie pilnym zgłosiła się dziewczyna znajomego, która kilka godzin wcześniej wykonała w jakimś gabinecie zabieg powiększania ust kwasem hialuronowym. Nie był to jej pierwszy zabieg tego typu. Robiła go już wcześniej i była zadowolona. Teraz, po rocznej przerwie, wybrała inny gabinet. Zabieg robiła rano, ok. godz. dziewiątej, u mnie zjawiła się w południe.

W ciągu zaledwie trzech godzin doszło u niej do niezwykle intensywnej, gwałtownej reakcji alergicznej na kwas hialuronowy. W efekcie warga zrobiła się olbrzymia.

Nadwrażliwość na kwas zdarza się, ale zazwyczaj ma spokojny, rozłożony w czasie przebieg - narasta w ciągu kilku dni lub nawet tygodni. Tutaj stało się inaczej. Usta były napuchnięte, czerwone, niezwykle bolesne. Kobieta nie dała się dotknąć. W pierwszej kolejności musiałem więc znieczulić grube włókna nerwowe na twarzy, żeby móc wykonać kolejny etap - rozpuszczenie podanego kwasu. Otrzymała też doustnie leki. Na szczęście udało się dosyć szybko opanować sytuację i przywrócić wargę do w miarę normalnego stanu.

Próbowaliśmy dojść, co mogło się stać? Podobno był to dobry preparat, z wyższej półki cenowej. Wyglądało to dziwnie, tym bardziej, że pacjentka robiła zabieg u kosmetyczki, gdzie pracuje się na ogół na tańszych preparatach. Zabieg, mimo iż wykonany drogim preparatem, był tani. Mniej więcej o połowę tańszy, niż wykonywany tym konkretnym preparatem w innych gabinetach. I to budzi podejrzenia, bo przy tej cenie zabiegu zarobek kosmetyczki musiał być mikroskopijny, więc z ekonomicznego punktu widzenia cały proceder był dla gabinetu nieopłacalny. Może kosmetyczka kupiła preparat w jakiejś promocyjnej cenie, wierząc, że jest to porządny HA, a tymczasem była to podróbka? Niestety, podróbki są na rynku coraz powszechniejsze….

Skąd się biorą powikłania?

Kilka lat temu większość powikłań po HA wynikała ze złego sposobu podania kwasu. Obecnie ich przyczyną coraz częściej jest nietolerancja, objawiająca się reakcjami alergicznymi lub nadwrażliwością, stanami zapalnymi, zwłóknieniami i bardzo nieestetycznym wyglądem. Ale nie tylko. Są też inne powody.

1. Zabiegi wykonują osoby niekompetentne, które proponują pacjentowi zabieg HA, gdy nie ma do niego wskazań, a co gorsze, gdy są oczywiste przeciwwskazania.

2. Stosowany kwas hialuronowy jest coraz niższej jakości. Nie sam kwas jest winny, ale skłonność gabinetów do oszczędzania. Kiedyś było na rynku kilkunastu producentów i większość z nich produkowała dobre preparaty. Było też powszechnie wiadomo, które z nich są dobre, a które nie. Dziś rynek się rozrósł, za grosze przez Internet można kupić kwas hialuronowy takich firm, o których istnieniu większość lekarzy nigdy nie słyszała i które być może w ogóle nie mają certyfikatów. Co gorsza, nawet jeśli kupuje się niby oryginalny kwas znanej marki, ale robi się to w niepewnym miejscu, to tak naprawdę nie wiadomo, czy nie jest on podróbką. Szczególnie, jeśli cena jest okazyjna.


3. Zapomina się o tym, że nie każdemu pacjentowi można wszystko wstrzyknąć. Ważna jest też ilość podawanego kwasu, głębokość i wiele innych czynników.

Źródło: UiM (17)


 

marek wasiluk
Dr Marek Wasiluk
specjalista medycyny estetycznej.
Ekspert w dziedzinie laseroterapii.
Prekursor i poszukiwacz nowych
rozwiązań medycznych.
Pomysłodawca i założyciel kliniki
Triclinium.

Facebook

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

APTOS BANNER FINAL

AL353 bannery power mezot 300x300

Zatrzymaj Młodość TV

Baner